Dziadek nazywał ją papugą. Ralph Kaminski i tak się zakochał - w głosie, w wizerunku, w całej Violetcie Villas - i nie przestał przez całe życie.

Dziadek nazywał ją papugą. Ralph Kaminski i tak się zakochał - w głosie, w wizerunku, w całej Violetcie Villas - i nie przestał przez całe życie.

Piosenkarz przyznał w nagraniu opublikowanym na Instagramie, że fascynacja Villas towarzyszyła mu od dzieciństwa. Kiedy pod koniec lat 90. telewizja transmitowała koncert Violetta V. - taka jestem z Teatru Wielkiego w Łodzi, mały Ralph siedział przyklejony do ekranu. Dziadek Jan komentował to z przekąsem. Kaminski jakoś to przeżył - i zakochał się jeszcze bardziej.

Miłość do Villas zabrał nawet na uczelnię. Kaminski jest absolwentem wokalistyki Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku, a temat swojej pracy magisterskiej miał ułożony z góry. Jak sam wyznał na nagraniu: "Zakochałem się totalnie, nawet magistra pisałem o Villas".

Pielgrzymka do Lewina Kłodzkiego

Kaminski pojechał do Lewina Kłodzkiego - małego miasteczka na Dolnym Śląsku, gdzie Violetta Villas dorastała i gdzie spędziła ostatnie lata życia. To właśnie tam, w domu zbudowanym w 1904 roku, gwiazda zamieszkała po zakończeniu kariery w 1998 roku. Chciała pomagać zwierzętom i odpocząć od sceny. Skończyło się tragicznie.

Villas, pierwsza Polka z karierą w Las Vegas, która śpiewała u boku Franka Sinatry i Charlesa Aznavoura, ostatnie lata spędziła otoczona dziesiątkami psów i kotów, odcięta od lekarzy i syna przez rzekomo zaprzyjaźnioną "opiekunkę". Zmarła 5 grudnia 2011 roku w nędzy i opuszczeniu. Po wieloletnim procesie sądowym jej syn odzyskał dostęp do posiadłości - muzeum matki wciąż jednak nie powstało.

Kaminski zostawił pod drzwiami sztucznego kwiatka. Nieprzypadkowo - jak wyjaśnił na Instagramie, Villas podobno lubiła sztuczne kwiaty. Pod tym samym postem napisał: "Dzisiaj spełniło się moje wielkie marzenie, w końcu odwiedziłem miasteczko rodzinne mojej idolki. Będąc na Dolnym Śląsku, koniecznie zatrzymajcie się w Lewinie Kłodzkim, odwiedźcie miejsce pamięci!"

Idol z innej epoki - dlaczego Villas wciąż inspiruje?

Violetta Villas miała sopran koloraturowy i słuch absolutny. Grała w Casino de Paris - w rewii słynnej z wjazdu na scenę na białym koniu, który z czasem zastąpiono jaguarem XK-E. W Polsce przez lata była zapomniana. Kaminski od lat przypomina, że nie powinna być.

Gest artysty jest prosty - sztuczny kwiatek pod drzwi, post na Instagramie, kilka słów. Ale za tym stoi coś więcej: praca magisterska, lata fascynacji i przekonanie, że wielkie głosy nie powinny umierać w ciszy. Kaminski robi swoje.

Czy posiadłość w Lewinie Kłodzkim doczeka się w końcu muzeum? Fani Villas czekają od lat. Napisz w komentarzu, czy znałeś jej historię.