Brad Pitt i Leonardo DiCaprio nie mogli zrozumieć jednej rzeczy: dlaczego ten Polak codziennie przyjeżdża na plan rowerem. Rafał Zawierucha przejechał tak 50 km dziennie - i wrócił z Hollywood bez grama pychy.
Rafał Zawierucha miał nieco ponad trzydziestkę i garść epizodów na koncie, gdy Quentin Tarantino zaproponował mu rolę Romana Polańskiego w "Pewnego razu... w Hollywood". Dziś jest jedynym Polakiem, który zagrał u mistrza. I jednym z nielicznych, których to nie przewróciło do góry nogami.
Pitt, DiCaprio i rower z Polski
Na planie w Los Angeles Zawierucha nie wynajął auta, nie wziął taksówki. Każdego dnia wsiadał na rower i kręcił 50 kilometrów. Reakcja największych gwiazd Hollywood? Rozbawienie.
"W opinii Pitta i DiCaprio mój zwyczaj świadczył o polskim szaleństwie" - wspominał aktor w rozmowie z "Galą".
Zarówno Margot Robbie, jak i odtwórcy głównych ról okazali mu życzliwość i nie stawiali żadnych barier. Zawierucha przyznał, że do końca nie wiedział, czy jego ujęcia przetrwają montaż - zwiastuny nie napawały optymizmem. Mówił, że wystarczyłoby mu kilka sekund na ekranie, bo liczyła się przede wszystkim sama praca z Tarantino.
Sukces to droga, nie szczyt
Po powrocie do kraju Zawierucha był zasypywany pytaniami o Hollywood. W podcaście Macieja Kurzajewskiego powiedział wprost, że nie zamierza się tym chwalić.
"Oczywiście, jestem bardzo, bardzo dumny z tego, co się wydarzyło, ale myślę, że apetyt rośnie w miarę takiego zdobywania" - stwierdził aktor.
Jego definicja sukcesu jest daleka od tej z czerwonego dywanu. Nawiązując do piosenki Kory, powiedział: "Sukces dla mnie to jest droga, którą idziesz, pokonujesz, a nie dojście na szczyt i powiedzenie: o, osiągnąłem sukces. Tylko to przeżycie przez lata, na które pracujesz, nie zapominając o ludziach, z którymi idziesz".
Skąd taka postawa? Zawierucha chętnie wraca do dzieciństwa - jego rodzice prowadzili rodzinny dom dziecka. W programie "halo tu polsat" mówił: "Wartości, których zostałem nauczony, staram się wcielać w życie i dawać to mojej córce".
Człowiek, który poznał Tarantino, Pitta i DiCaprio, a do dziś jeździ rowerem. Może Hollywood uczy pychy - ale nie każdego.




