Biała suknia, ceremonia, obrączka - i żadnego pana młodego. Joanna Racewicz wzięła ślub z sobą samą, a internet natychmiast zabrał się do roboty.

Biała suknia, ceremonia, obrączka - i żadnego pana młodego. Joanna Racewicz wzięła ślub z sobą samą, a internet natychmiast zabrał się do roboty.

Kpiny posypały się tuż po tym, gdy dziennikarka ogłosiła ceremonię na Instagramie. Racewicz nie odpowiedziała złośliwością na złośliwość. Po tygodniu po prostu przyszła do programu Dzień Dobry Wakacje i wytłumaczyła, o co jej chodziło - tym, którzy chcieli posłuchać.

Co stoi za tą decyzją?

Joanna Racewicz zdecydowała się na samoślub po latach prób ułożenia sobie życia od nowa - prób, które, jak sama przyznaje, nie zawsze były dobrze przemyślane. Punkt zwrotny stanowiła katastrofa smoleńska z 10 kwietnia 2010 roku, w której zginął jej mąż Paweł Janeczek. Po tej tragedii dziennikarka szukała kontroli nad własnym życiem na różne sposoby - randkowała intensywnie, jednak żadna znajomość nie przyniosła spodziewanego efektu. Według jej własnych słów, zdarzało jej się też trafiać do gabinetu medycyny estetycznej w momentach, gdy poczucie kontroli całkowicie jej umykało.

W pewnym momencie Racewicz doszła do prostego wniosku: jedyną osobą, która na pewno będzie jej towarzyszyć do końca, jest ona sama. I postanowiła to jakoś zaznaczyć.

Co dokładnie powiedziała w telewizji?

W Dzień Dobry Wakacje Racewicz mówiła spokojnie i bez defensywności. Przyznała wprost, że rozumie, dlaczego część ludzi ma z tym problem: „Rozumiem, że biała suknia i słowo »ślub« jest dla wielu osób zarezerwowane dla ceremonii, dla związku kobiety i mężczyzny. Absolutnie to szanuję i nie chciałam tego naruszać. Też byłam żoną i wiem, co znaczy obrączka, przysięga. Nie chciałam rzucać nikomu żadnego wyzwania, robić manifestu. To jest obietnica złożona samej sobie."

Dodała też, że symbol to symbol - ludzie od pokoleń palą znicze i dają kwiaty, żeby wyrazić coś, czego słowami nie da się uchwycić. Samoślub był dla niej właśnie tym.

Warto dodać, że Racewicz nie jest w Polsce pierwsza. Szlaki przetarła wcześniej Ania Rusowicz, która przeszła przez podobną ceremonię. Dwa samośluby w polskim show biznesie to wciąż za mało, żeby opinia publiczna zdążyła się oswoić z tym pomysłem - co widać po reakcjach w sieci.

Dziennikarka ma 53 lata i - jak sama mówi - po raz pierwszy od dawna czuje, że jest po właściwej stronie tej decyzji. Czy fani w końcu to kupią? Komentarze pod jej Instagramem sugerują, że zdania są podzielone. A wy co myślicie?