Padło jedno nazwisko i Krystyna Prońko ucięła rozmowę w pół zdania. Ralph Kamiński - 35-letni, nagradzany, właśnie po Opolu - wyraźnie działa jej na nerwy bardziej niż ktokolwiek inny w branży.

Prońko ma 79 lat, sześć dekad kariery i absolutnie zero chęci, żeby rozmawiać o Ralphie Kaminskim. Kiedy dziennikarka za kulisami KFPP w Opolu zapytała, czy tym razem zauważyła jego obecność, artystka odparła z kamienną twarzą: "Być może, ale ja źle widzę, więc mogłam go nie zauważyć". Następnie, gdy rozmówczyni zasugerowała, że może warto wyjaśnić nieporozumienie przy kawie z młodszym kolegą - Prońko urwała wywiad jednym zdaniem: "A o czym? Dobre... Wie pani, chyba w tej chwili nie mam ochoty na żadną rozmowę".

I na tym koniec. Mikrofon w dół, Prońko wychodzi.

Skąd ta niechęć?

Konfliktu nie zaczęła Prońko - zaczął go Kamiński, który w rozmowie dla Onet Radio powiedział wprost: "Jest wybitną polską wokalistką, ale jakaś antypatyczna osoba. Widzę po niej, że musi być osobą, która nie lubi ludzi". Kiedy Onet skontaktował się wtedy z Prońko, ta odpowiedziała, że nigdy o Kaminskim nie słyszała i komentować go nie zamierza. Minęły miesiące - i jak widać, opinia Prońko o młodszym koledze po fachu wcale się nie poprawiła.

W szerszym kontekście: Prońko słynie z dystansu do branży. W wywiadzie dla portalu cozatydzień.pl powiedziała bez ogródek: "Ja nie śledzę na bieżąco tych wszystkich osób, które potencjalnie mogą zaistnieć dłużej niż dwa lata. Nie mam na to czasu". Kamiński - aktywny od ponad dekady, z Fryderykami na koncie - pewnie w tej kategorii się nie mieści, ale Prońko zdaje się mieć inne zdanie.

Lodowaty klimat w branży

To nie pierwsza ofiara jej cierpkiego języka. Podobno z Majką Jeżowską poróżniło ją uczucie do tego samego mężczyzny, a Maryla Rodowicz - według nieoficjalnych doniesień - do dziś ma do Prońko żal o aferę wokół "Hej, żeglujże żeglarzu". Na tle tych historii sprawa Kaminskiego wygląda wręcz spokojnie.

Sama artystka nie ukrywa, że reakcje otoczenia mało ją obchodzą. W wywiadzie dla Jastrząb Post, udzielonym właśnie w Opolu, przyznała: "Po skończeniu piosenki nie jest to dla mnie najważniejsza sprawa. Jak jest dobra reakcja, to jest mi bardzo miło, ale ja tego nie zapamiętuję do końca".

Prońko śpiewa od 60 lat i zamierza śpiewać dalej - swój chłód do branży traktuje najwyraźniej jako przywilej zasłużonej.

Kamiński po Opolu mówił „do zobaczenia w sądzie" - ale chyba nie w tej sprawie. Co wy na to - kto ma rację?