Siedemset stron pozwu, kolejne rozprawy i przeprowadzka, która zachwiała całą rodziną. Pola Wiśniewska miała tego dość - i po prostu wzięła dzieci, zapakowała walizki i pojechała nad morze.
Rozwód Poli i Michała Wiśniewskiego to nie sprint - to maraton z przeszkodami. Piąta żona muzyka wraz z prawniczką przygotowała pozew liczący podobno aż 700 stron. Taki dokument zaskoczył podobno nawet samego lidera Ich Troje. Proces może ciągnąć się latami.
Rozprawa bez Poli, za to z walizkami nad morzem
Na ostatniej rozprawie Pola się nie pojawiła. Zamiast sądu - Bałtyk. Wiśniewska nie ukrywa, że niedawna wyprowadzka z domu odbiła się na całej rodzinie. Dzieci, nowe otoczenie, nieustanny stres - to musiało kosztować. Początkiem lipca zdecydowała, że potrzebuje przerwy.
Na wyjazd zabrała dzieci. Wakacje relacjonowała na bieżąco na Instagramie - zdjęcia z plaży, morskie widoki, krótkie wpisy. W jednym z postów napisała wprost: "Krótko, intensywnie, ale wszyscy tego potrzebowaliśmy. Do zobaczenia za rok, będziemy tęsknić".
Fani zalali komentarze słowami otuchy. "Wierzę, że kiedyś nastąpi spokój, tego ci życzę", "Trzymam za ciebie kciuki", "Piękne widoki" - pisali obserwatorzy.
Co dalej z rozwodem?
Pola Wiśniewska jest dopiero na początku tej drogi. Siedemsetstronicowy pozew gwarantuje, że sprawa nie skończy się szybko - kolejne rozprawy, kolejne miesiące, może lata. Tymczasem Michał Wiśniewski podobno już myśli o przyszłości - według nieoficjalnych doniesień nie wyklucza kolejnego małżeństwa.
Pola na razie wróciła do Warszawy z naładowanymi bateriami. Czy to wystarczy na kolejne rundy w sądzie? Kibicujesz jej? Napisz w komentarzu.



