Czworo dzieci, jedna mama i żaden Wiśnia w zasięgu wzroku. Pola Wiśniewska zapakowała maluchy i pojechała dokładnie tam, gdzie rok temu - nad polskie morze.
Czworo dzieci, jedna mama i żaden Wiśnia w zasięgu wzroku. Pola Wiśniewska zapakowała maluchy i pojechała dokładnie tam, gdzie rok temu - nad polskie morze. Tyle że wtedy nieobecność męża budziła pytania. Dziś odpowiedź zna każdy.
Sama zaplanowała, sama zawiozła, sama płaci
41-latka jest w trakcie rozwodu z Michałem Wiśniewskim - pierwsza rozprawa odbyła się w połowie czerwca i nie zapowiada szybkiego finału. W wywiadzie dla "Faktu" Pola przyznała, że na wakacje wybrała się bez pomocy byłego partnera: "Tegoroczne wakacje spędzam na wybrzeżu. Wróciłam dokładnie w to samo miejsce, co rok temu. Jestem sama z czworgiem pociech. Wróciliśmy tu nie tylko ze względu na piękną plażę i wspomnienia, ale przede wszystkim ze względu na życzliwych ludzi".
To nie pierwsza taka deklaracja. Wcześniej w instagramowym Q&A wyznała: "Jestem ze wszystkim sama" - mając na myśli przeprowadzkę do nowego mieszkania. Wygląda na to, że schemat się powtarza.
Bałtyk piękny, ale portfel płacze
Wiśniewska nie kryje, że nad polskim morzem spotkała ją finansowa niespodzianka. W tej samej rozmowie z "Faktem" skomentowała ceny wprost: "Mam wrażenie, że w Polsce rzeczywiście jest drożej niż jeszcze dwa lata temu. Faktem jest natomiast, że ceny nad polskim morzem potrafią zaskoczyć, zwłaszcza jeśli ktoś wyjeżdża z większą rodziną tak jak ja".
Na Instagramie z wyjazdu opublikowała na razie tylko jedno nagranie - śmiech i zabawę synów na InstaStories. Żadnych zdjęć plaży, żadnych kadrów z hotelu. Może to i lepiej - fani i tak skupią się na tym, że Michała nigdzie nie widać.
Wiśniewscy pobrali się w 2020 roku. Michał potwierdził rozstanie w marcu tego roku. Na pierwszej rozprawie Pola podobno zwracała się do niego per "pan". Trudno o bardziej wymowny sygnał.
Czy Bałtyk to najlepszy pomysł na reset po rozpadzie małżeństwa? Dajcie znać w komentarzach.

