Dawid Podsiadło spojrzał w tłum, wziął mikrofon i przeprosił. Nie przez Instagram, nie przez PR-owca - ze sceny, na żywo, w Gdańsku.
Dawid Podsiadło spojrzał w tłum, wziął mikrofon i przeprosił. Nie przez Instagram, nie przez PR-owca - ze sceny, na żywo, w Gdańsku.
Co poszło nie tak w Chorzowie?
Pierwsze koncerty trasy "Obrotowy tour" odbyły się na stadionie w Chorzowie i skończyły się burzą w komentarzach. Fani nie szczędzili krytyki - dostało się samemu wokaliście, ale też nagłośnieniu na stadionie. Spora część publiczności wyszła rozczarowana i dała temu wyraz w mediach społecznościowych.
Podsiadło to jeden z niewielu polskich artystów, którzy bez problemu wyprzedają stadiony. Zaczynał w 2011 roku w pierwszej edycji "X Factor", odpadł w eliminacjach, wrócił w drugiej edycji i wygrał. Od tamtej pory zbudował pozycję, o której inni mogą tylko pomarzyć. Właśnie dlatego krytyka po Chorzowie uderzyła mocniej niż zwykle.
Przeprosiny, które trafiły do serc fanów
Wszystko wskazuje na to, że słowa krytyków naprawdę dotarły do artysty. Gdy w miniony weekend zagrał w Gdańsku, ze sceny padły słowa, których fani się nie spodziewali.
"Przepraszam, że was rozczarowuję i zawodzę. Cieszę się, kiedy tego nie robię i na pewno wam obiecuję, że będę starał się jak najczęściej was radować, a jak najrzadziej smucić. Dziękuję, że mimo wszystko przychodzicie. Spotykamy się. Mam nadzieję, że łączy nas o wiele więcej miłych rzeczy niż przykrych. To ogromny dar, że mogę robić to, co robię. I pamiętajcie, że nigdy o tym nie zapominam" - powiedział Podsiadło ze sceny w Gdańsku.
Internet zareagował błyskawicznie. Po gdańskim koncercie w sieci pojawiły się komentarze, które brzmiały zupełnie inaczej niż te po Chorzowie. "Nie zawiodłeś w Gdańsku", "Nigdy się jeszcze nie zawiodłam. Mnie się zawsze podoba i za to dziękuję", "Podziwiam Dawida, że tak biega w kółko i w kółko po scenie przy temperaturze 30 stopni Celsjusza i jeszcze daje radę śpiewać, i to jak!" - pisali fani w mediach społecznościowych.
Gdańsk wyglądał więc jak rehabilitacja po chorzowskiej wpadce. Pytanie, czy reszta trasy "Obrotowy tour" utrzyma ten poziom - bo oczekiwania po tych przeprosinach są teraz jeszcze wyższe.




