Beata Kozidrak wróciła na scenę, Warszawa klaszcze, TVN transmituje. A w komentarzach pod nagraniem stacji - cisza życzliwych i głośna lawina gorzkich słów.

Beata Kozidrak wróciła na scenę, Warszawa klaszcze, TVN transmituje. A w komentarzach pod nagraniem stacji - cisza życzliwych i głośna lawina gorzkich słów.

Kilka miesięcy temu wokalistka Bajmu ogłosiła powrót do koncertowania po trudnym okresie w życiu prywatnym. Fani przyjęli tę wiadomość z ulgą i entuzjazmem. W sobotę 21 czerwca Kozidrak zaśpiewała na Wiankach nad Wisłą w Warszawie - a TVN pokazał jej występ widzom w całej Polsce.

Kozidrak zachwycona, Warszawa też. Co poszło nie tak?

Sama artystka po koncercie nie kryła radości. Na swoim profilu napisała: "Była piękna energia, tłumy pod sceną i wspólne śpiewanie największych przebojów Bajmu. Dziękujemy Warszawo!" Zaśpiewała m.in. kultowe "Co mi Panie dasz" i inne hity, które od dekad śpiewa razem z nią cała Polska.

Problem pojawił się, gdy TVN wrzucił nagranie z tego występu na Instagram. Pod postem szybko zaczęły pojawiać się komentarze - i to nie wyłącznie te ciepłe. Owszem, fani pisali: "Królowa", "Kochamy", "Było super". Ale to nie te wpisy zdominowały dyskusję.

"Katastrofa", "głos poszedł na rentę" - internauci nie oszczędzali

Widzowie TVN w komentarzach pod nagraniem stacji nie zostawili na występie suchej nitki. Jeden z komentarzy brzmiał: "Przykro się tego słucha, naprawdę. Z tego głosu wciąż można by wiele wyciągnąć, ale wymagałoby to schowania ego do kieszeni i regularnej pracy nad wokalem pod okiem specjalistów. Skoro jednak Beata woli podkreślać, że nie chodzi na lekcje śpiewu, to później słychać to, co na tym nagraniu."

Inne wpisy były jeszcze dosadniejsze. "Pani już nie daje rady, głos poszedł na rentę. Dobrze że chórek więcej śpiewa, plus publiczność" - pisał jeden z internautów. "Jest bardzo źle. Przykro się tego słucha" - wtórował kolejny. Pojawiły się też porównania do Whitney Houston i sugestie, że Kozidrak podobno ryzykuje utratą głosu, jeśli nie zatroszczy się o formę wokalną.

Słowa są ostre. Część z nich brzmi jak atak, część - jak autentyczna troska fanów, którzy pamiętają Beatę sprzed lat i nie mogą pogodzić się z upływem czasu. Albo z tym, co ten czas robi z głosem.

Kozidrak na razie milczy w kwestii krytyki. Wiadomo tylko, że kolejne koncerty z Bajmem są planowane. Czy artystka odpowie krytykom sceną czy słowem? Napiszcie w komentarzach - byliście na Wiankach?