Cztery lata temu Patrycja Markowska i Jacek Kopczyński rozstali się po 16 latach razem. Dziś obydwoje są w nowych związkach - aktor ożenił się z Agnieszką Kustosz, piosenkarka wyszła za Tomasza Szczęsnego. W najnowszym wywiadzie Markowska ujawnia, jak naprawdę wygląda dziś jej relacja z byłym partnerem.

Razem 16 lat, teraz rozdzielnie

Patrycja Markowska przez półtorej dekady budowała życie z aktorem Jackiem Kopczyńskim. Mieli syna Filipa, wspólne plany, wspólne sceny. W 2022 roku jednak wszystko się skończyło. Rozstanie było dla wokalistki trudnym doświadczeniem - sama przyznawała, że borykała się z przykrymi emocjami. Ale zarówno ona, jak i Kopczyński postanowili nie zamieniać swojej prywatności w show medialny. Bez oskarżeń, bez sensacji, bez drażliwych wywiadów. Po prostu - koniec.

Teraz każde z nich żyje dalej. Markowska wyszła za Tomasza Szczęsnego, Kopczyński ożenił się z Agnieszką Kustosz. I tutaj zaczyna się najciekawsze - co się dzieje, gdy dwoje ludzi, którzy spędzili 16 lat razem, musi się widzieć ze względu na syna?

"Odrobina klasy zawsze popłaca"

W rozmowie z mediami Patrycja Markowska nie kryje się z odpowiedzią. Tak, widzą się. Ale nie tak, jak mogłoby się wydawać fanom, którzy liczą na romantyczną rekoncyliację.

"Jeśli miałabym powiedzieć, że my się co tydzień na grillu widzimy, to nie. Tak, dlatego że mamy syna, dlatego że go wychowujemy, zależy nam na Filipie" - powiedziała wokalistka, nie owijając w bawełnę.

Markowska jest jednak przekonana, że jej i Kopczyńskiego podejście do rozstania było słuszne. Nie oczerniała go publicznie, on nie rzucał oskarżeń jej kierunku. Zamiast tego - klasa i dorosłość.

"Pewne rozdziały się wypalają, kończą, ale uważam, że taka odrobina klasy zawsze popłaca. To, żeby się nie oczerniać w mediach, żeby nie wywlekać" - wyjaśniła. I dodała, co ją motywuje do takiego podejścia: "Nie zawsze sobie spijamy z dzióbków, bo wiadomo, że po rozstaniu są emocje i to nie jest łatwe. Myślę, że jakaś taka dojrzałość pomaga".

Filip na pierwszym miejscu

Piosenkarka nie kryje, że jej i Kopczyńskiego wspólnym celem jest dobro ich syna. Filip nie powinien cierpieć z powodu decyzji rodziców. Dlatego zarówno ona, jak i aktor starają się być dojrzali, niezależnie od tego, jakie emocje mogą między nimi tkwić.

"Myślę, że jakaś taka dojrzałość pomaga. Wiesz, my już jednak wszyscy jesteśmy w pewnym wieku. Stawiamy dobro dzieci zawsze na pierwszym miejscu i to jest ważne" - podsumowała Markowska.

To podejście wyróżnia ich na tle wielu par celebrytów, które po rozstaniu zamieniają media w pole bitwy. Markowska i Kopczyński wybrali inną drogę - trudniejszą może, ale bardziej godną.