Patrycja Markowska nie czeka na ostatnią chwilę. Podczas gdy wielu kolegów z branży żyje dniem dzisiejszym, córka Grzegorza Markowskiego już teraz myśli o przyszłości - i to konkretnie, ze składkami i fakturkami.

Markowska płaci składki. Nie bujamy w obłokach

Wokalistka przyznała w rozmowie z "Super Expressem", że od lat odpowiedzialnie podchodzi do swojej kariery zawodowej. "Płaciłam składki, jasne, że tak. Mam firmę, wiesz, zbierałam fakturki, musiałam się tym zająć" - wyznała wprost. Markowska wie, że w show-biznesie nie można polegać wyłącznie na sukcesach artystycznych.

Dzisiaj ma 46 lat, ale już teraz wie, że jej przyszłość jest zabezpieczona. To efekt lat konsekwentnej pracy i - co ważne - odpowiedzialnego podejścia do finansów. Nie wszyscy w branży tak postępują.

"Dorosłe sprawy trzeba sobie załatwiać"

Markowska nie ukrywa, że świat liczb i tabelek to nie jej żywioł. "Nie można bujać w obłokach, chociaż chciałabym, bo mój mózg raczej woli pisać teksty czy śpiewać, czy wymyślać nowe obrazy, teledyski, rzeczy, niż siedzieć w cyferkach" - powiedziała. Mimo to wie, że to konieczne.

"Dorosłe życie to też sytuacje, które nie do końca lubimy czy czujemy, a żeby być dorosłym, trzeba się tym zająć. Niestety, trzeba dorosłe sprawy jakieś nam załatwiać" - dodała wokalistka. To podejście wyróżnia ją spośród wielu artystów, którzy odkładają tego typu obowiązki na później.

Według danych z agencji Artystycznej Luxart (2024), Patrycja Markowska za jeden koncert bierze od 30 do 40 tysięcy złotych. Z takimi zarobkami ma czym się zabezpieczyć - pod warunkiem, że podchodzi do finansów odpowiedzialnie. I ona to robi.

Co na to fani? Sporo osób w social mediach chwali Markowską za dojrzałe podejście do życia zawodowego. W branży, gdzie czasem liczą się tylko sukcesy chwili, to odsapienie.