Wróciła z urlopu, otworzyła pustą lodówkę i postanowiła zabrać na zakupy psa i wózek. Marta Paszkin z 'Rolnika szuka żony' znowu udowodniła, że dystans do siebie to jej najmocniejsza strona.
Dwa tygodnie wakacji, pusta lodówka i pies do towarzystwa - brzmi niegroźnie. Ale Marta Paszkin potrafiła z tego wycisnąć taki materiał na Instagram Story, że jej 127 tysięcy obserwujących nie mogło przestać się śmiać.
Wózek zakupowy jako symbol upływającego czasu
Paszkin wróciła niedawno z dwutygodniowego urlopu w Polsce - para świadomie zrezygnowała z zagranicznych wyjazdów, bo jak sama przyznała, rodzina zdążyła już pozwiedzać spory kawałek świata. Po powrocie czekało ją jednak przyziemne zadanie: zapełnienie lodówki. Wzięła psa na smycz i wózek zakupowy. I tu zaczęło się robić zabawnie.
"Po dwutygodniowej nieobecności w domu mamy okropne pustki w lodówce. No więc idę na duże zakupy. Idę z psem i uznałam, że będzie mi wygodniej, jak wezmę wózeczek zakupowy. I nie wiem, chyba to już ten czas, żeby popylać z wózeczkiem na zakupy" - napisała na Instagramie.
37-latka śmieje się z siebie, że czuje "nadciągającą starość". Fani, jak zwykle przy Paszkin, reagują z rozbiciem - bo nie ma drugiej gwiazdy reality TV, która potrafiłaby zrobić hit z wyprawy po jogurty.
Bodzianny się bał, a tu proszę - trójka dzieci
Przypomnijmy: kiedy Marta i Paweł Bodzianny zakochali się w sobie w 7. edycji "Rolnika szuka żony", rolnik zdążył już narobić sobie wstydu. Przed kamerą wyznał wprost, że nie ma co zwlekać z dziećmi, bo - jak ujął to z wdziękiem - "kobiety koło czterdziestki miewają problem z zajściem w ciążę". Marta miała wtedy 34 lata. Widzowie Bodziannego za te słowa solidnie skarcili.
Jak potoczyła się historia? Para wychowuje teraz dwoje wspólnych dzieci oraz córkę Paszkin z poprzedniego związku. Sama Marta przyznała zresztą, że z pierwszą ciążą rzeczywiście było trochę zachodu, ale druga zaskoczyła ich totalnie - akurat gdy szykowali się do ślubu.
Dziś Paszkin jest jedną z bardziej lubianych byłych uczestniczek randkowych reality w Polsce. Bez pozerki, z humorem, na luzie. No i z wózkiem zakupowym - bo czemu nie.
A wy jak walczycie z pustą lodówką po urlopie? Dajcie znać w komentarzach!




