Wyjechała na urlop, zadbała o wszystko wcześniej - i tak ją los urządził. Kamila Boś wróciła do swojej plantacji pieczarek i zastała widok, którego nie chciała oglądać.
Wyjechała na urlop, zadbała o wszystko wcześniej - i tak ją los urządził. Kamila Boś wróciła do swojej plantacji pieczarek i zastała widok, którego nie chciała oglądać.
Prąd zniknął, pieczarki razem z nim
Podczas nieobecności Kamili w uprawach zabrakło prądu. To wystarczyło, żeby pierwsza partia grzybów dosłownie się przydusiła. Strata bolesna tym bardziej, że - jak sama przyznała na Instagramie - przed wyjazdem zrobiła wszystko, co do niej należało.
"I po co ja wracałam. Uprawa spoko, ale przez brak prądu zawiązki na pierwszym rzucie się przydusiły" - napisała Boś w relacji na Instagramie, gdzie śledzi ją blisko 200 tysięcy obserwatorów.
Dobra wiadomość? Drugie rzuty wyszły pięknie. Zła? Kamila i tak podjęła decyzję o ograniczeniu produkcji. Urlopy, słaba sprzedaż - biznes grzybowy ma swoje prawa i nie czeka na niczyje wakacje.
Skąd w ogóle znamy Kamilę Boś?
Kamila trafiła do serc widzów jako uczestniczka 8. sezonu "Rolnika szuka żony". Hodowczyni pieczarek z Starych Kornic koło Łosic - i właścicielka willi przypominającej pałac - wzbudzała niedowierzanie już od pierwszego odcinka. Trudno było uwierzyć, że ktoś tak atrakcyjny i zamożny szuka miłości w telewizji. Ona sama tłumaczyła to po prostu: "Nawet nie zauważyłam, jak zbliżyłam się do trzydziestki. Zaczynam odczuwać samotność".
W programie wybrała Adama, ale związek nie przetrwał. Po emisji pojawiały się plotki o romansach - szybko jednak okazało się, że mężczyzna, z którym ją fotografowano, to jej cioteczny brat. Na pytania o Macieja Kazka, uczestnika poprzedniej edycji "Rolnika", odpowiadała krótko: "Co mnie łączy z Maciejem Kazkiem? Zdjęcie".
Miłości nie znalazła, ale w biznesie nadrabia z nawiązką. A przynajmniej tak było do tego urlopu.
Co sądzicie - czy Kamila powinna całkiem porzucić telewizyjne poszukiwania miłości i skupić się na pieczarkach? Piszcie w komentarzach.




