Dwaj mężczyźni, dwa poważne związki, zero obrączek. Dominika Ostałowska po raz pierwszy tak szczerze powiedziała, dlaczego ślub nigdy nie był dla niej opcją.

Dwaj mężczyźni próbowali ją przekonać. Obaj usłyszeli to samo: nie teraz, może później, są ważniejsze sprawy. Dominika Ostałowska nigdy nie wyszła za mąż - i nie żałuje ani jednego dnia.

Dlaczego odkładała ślub przez całe życie?

Aktorka wyznała w rozmowie z Plejadą, że małżeństwo po prostu nigdy nie było jej marzeniem. "Mówiłam, że to dużo zachodu, że to nie jest dobry moment, że są ważniejsze sprawy. Krótko mówiąc, odkładałam temat na później" - powiedziała wprost. I dodała: "Nigdy nie marzyłam o ślubie, nigdy poważnie o nim nie myślałam. Miałam poczucie, że w moim przypadku nie byłby to najlepszy pomysł".

Ostałowska była związana najpierw z aktorem Hubertem Zduniakiem - poznali się, gdy miała 27 lat. Połączyła ich podobno miłość od pierwszego wejrzenia. W 2002 roku doczekali się syna. Wydawało się, że do kompletu brakuje już tylko ślubu. Zamiast tego - rozstanie.

Potem przez lata głośno było o jej związku z reżyserem Mariuszem Malcem. Poprzednia partnerka Malca publicznie oskarżyła aktorkę o rozbicie dwóch rodzin. Ostałowska odpowiedziała oświadczeniem: "Związałam się z nim kilka miesięcy po ich rozstaniu i wiele miesięcy po moim rozstaniu z Hubertem". Mimo to łatka femme fatale polskiego show-biznesu przylgnęła do niej na długo.

Co dziś myśli o miłości i mężczyznach?

"Wiedziałam, że jako aktorka często byłam przez ten pryzmat odbierana i że on zaczyna funkcjonować niezależnie ode mnie. Bolało mnie przede wszystkim to, że powielano obraz, który nie miał wiele wspólnego z prawdą" - wyznała w cytowanym wywiadzie z Plejadą.

Od rozstania z Malcem Ostałowska nie jest z nikim związana. Zapytana, czy chciałaby się jeszcze zakochać, odpowiada bez owijania w bawełnę: "Na razie nie czuję takiej potrzeby. Nie potrzebuję już usankcjonowania swojego istnienia poprzez relację z drugim człowiekiem". Sama przyznaje, że jej stosunek do małżeństwa ukształtował się w dzieciństwie - jej rodzice się rozwiedli. "Przywykłam do obrazu kobiety, która nie ma męża i w niczym jej to nie przeszkadza" - podsumowała.

Na ślub patrzy teraz jak na widowisko dla innych. "Lubię patrzeć na młode pary, na ich radość, piękne limuzyny. Po prostu nie czuję potrzeby przeżywania tego jako uczestniczka. Wystarcza mi rola obserwatorki" - dodała aktorka.

Szczera, nieugięta i bezkompromisowa - Ostałowska najwyraźniej dawno pogodziła się z tym, kim jest. A wy co myślicie - ślub to wymóg czy przeżytek?