Medialne kłótnie byłych par, przeciągające się przez lata sądowe przepychanki, wzajemne wywoływanie do tablicy - Paulina Orłoś ma na to jedno słowo. I nie jest to słowo komplement.
Paulina Koziejowska-Orłoś nie należy do tych gwiazd, które komentują każdy ruch konkurencji. Tym bardziej gdy w podcaście Moniki Richardson zdecydowała się zabrać głos - warto było posłuchać.
Zona Macieja Orłosia od początku rozmowy zakreśliła wyraźną granicę: o byłych partnerach nie mówi, bo żaden z nich nie jest osobą publiczną. Nie czuje się upoważniona, nie widzi potrzeby, nie zamierza.
"Żałosne" - i to nie jest eufemizm
Paulinę Orłoś poproszono o opinię na temat celebryckiej mody na rozliczanie się z eks-partnerami w mediach. Chodzi o dobrze znany schemat: była żona komentuje, były mąż odpowiada, pojawia się nowy narzeczony, media relacjonują każdy ruch, prawnicy wystawiają faktury.
"Wiesz, na całe szczęście nie zostaję wywoływana do tablicy przez osoby trzecie, żebym ja musiała się wypowiadać w tej kwestii. Tak jak wiemy w show-biznesie, jak to wygląda - jest to przerzucanie się jednej osoby do drugiej osoby: co powiedziała była żona, a sprawy sądowe, a ustawki różnego rodzaju, a tutaj pojawił się nowy narzeczony, którego nie pokażesz..." - mówiła prezenterka w rozmowie z Moniką Richardson.
Na tym nie skończyła. Oceniła całe zjawisko z chłodną precyzją osoby, która w show-biznesie siedzi od lat i widziała już różne sezony tych samych seriali.
"To po prostu jest śmieszne i to jest żenujące, bo jeżeli to dotyczy 20-latków, no to jest zabawne. A jeżeli sprawa zaczyna dotyczyć osób 40-, 50- i paroletnich, no to jest to po prostu żałosne" - powiedziała wprost.
Ona i Maciej wybrali inaczej
Paulina i Maciej Orłoś są razem od blisko czterech lat. W ubiegłym roku wzięli ślub. Para nie ukrywa związku - wręcz przeciwnie, wydali wspólnie książkę "W związku", w której razem z ekspertami opisują, jak budować satysfakcjonującą relację.
Ale jest granica. I Paulina Orłoś potrafi ją nazwać.
Maciej Orłoś był żonaty trzy razy. Sam przyznał publicznie, że nie był idealnym mężem. O szczegółach - nie opowiada. Jego żona - tym bardziej.
Na tle tego, co dzieje się w polskim show-biznesie, to podejście coraz bardziej rzuca się w oczy. Gdy jedni latami rozliczają się na Instagramie i w wywiadach, Orłosiowie po prostu... żyją.
Czy w branży, gdzie medialne przepychanki generują kliknięcia, milczenie to jeszcze luksus czy już strategia? Dajcie znać w komentarzach.




