Kartki leżały na pulpicie przez cały wieczór - i widzowie to widzieli. Ola Budka i Marek Niedźwiedzki poprowadzili sobotni koncert w Opolu tak, że internauci błyskawicznie wzięli się za klawiaturę.

Co się stało na scenie w Opolu?

Sobotni wieczór 63. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej należał do Bogdana Olewicza. Jubileuszowy koncert poświęcony legendarnemu tekściarzowi zebrał największe gwiazdy polskiej muzyki - śpiewały jego przeboje, wspominały go, wzruszały widownię. Prowadzącymi zostali Ola Budka i Marek Niedźwiedzki. Ich zadanie było proste: zapowiadać artystów, opowiadać o Olewiczu i jego twórczości - zarówno ze sceny, jak i ze specjalnego studia. Tyle teorii.

W praktyce widzowie od razu wychwycili jeden szczegół, którego wybaczyć nie chcieli. Budka i Niedźwiedzki przez cały wieczór czytali informacje z kartek. Nie od czasu do czasu - regularnie, widocznie, bez próby ukrycia.

Reakcje widzów: lawina komentarzy

Internauci nie zostawili na prowadzących suchej nitki. Komentarze posypały się jeszcze w trakcie emisji.

"Zobaczyłem Niedźwiedzkiego i odechciało mi się oglądać Opole" - napisał jeden z widzów. "Czytanie z kartek i to takie mało profesjonalne" - wtórował kolejny. "Piosenki super, ale prowadzenie to porażka" - podsumował ktoś inny.

Największe cięgi dostał Niedźwiedzki. Widzowie zarzucali mu brak zaangażowania i dystans do całego wieczoru - jakby sam nie wiedział, po co tam stoi.

Co ciekawe, sam koncert - muzycznie - zbierał same pochwały. Wykonania artystów wzruszały, publiczność w hali reagowała entuzjastycznie. Tyle że prowadzenie przykryło te emocje cieniem amatorszczyzny, przynajmniej zdaniem tych, którzy śledzili transmisję przed telewizorami.

Czy Budka i Niedźwiedzki odbiją się od tej krytyki, czy zapamiętamy ich opolski występ jako wpadkę sezonu? Piszcie w komentarzach - byliście przed telewizorem w sobotni wieczór?