Kilka dni plotek, tysiące komentarzy o fortunach piłkarza i wielki reset: katamaran w gdyńskim porcie to nie zabawka Lewandowskiego, tylko pływająca galeria sztuki Omeny Mensah.
Internet przez kilka dni żył tym samym tematem: luksusowy katamaran w Gdyni, stocznia Sunreef Yachts, Lewandowski jako ambasador marki - wystarczyło, żeby wszyscy dwa i dwa złożyli w pięć. Mylnie.
Skąd wzięła się pomyłka?
Robert Lewandowski od lat współpracuje z gdańską stocznią Sunreef Yachts i podobno zamówił u nich własną jednostkę. Kiedy więc w mediach społecznościowych pojawiły się nagrania imponującego katamaranu cumującego w gdyńskim porcie, media i internauci bez weryfikacji przykleili mu metkę "jacht Lewego". W komentarzach wyliczano wartość jednostki, dyskutowano o luksusowym stylu życia piłkarza. Klasyka.
Tyle że katamaran nie ma z Lewandowskim nic wspólnego - poza stocznią, w której powstał.
Art Cat Asante - co to właściwie jest?
Jednostka o nazwie Art Cat Asante to projekt Omeny Mensah i jej OmenaArt Foundation, zrealizowany we współpracy z tą samą stocznią Sunreef Yachts. Katamaran został uroczyście zwodowany w kwietniu i od początku miał pełnić zupełnie inną rolę niż klasyczny luksusowy jacht - to podobno pierwsza na świecie pływająca galeria sztuki.
Na pokładzie można oglądać prace artystów z Afryki i innych zakątków świata. Wśród prezentowanych twórców znaleźli się m.in. Kwaku Yaro, Ernestina Mansa Doku czy Julius Katende. Projekt ma promować sztukę współczesną i działalność fundacji Mensah.
Katamaran należy do fundacji i prezenterki - nie do szafy z trofeami Roberta Lewandowskiego.
Na własny jacht "Lewego" fani będą musieli poczekać. A media - następnym razem sprawdzić, zanim opublikują. Co na to wy? Byliście pewni, że to Lewandowski?

