Rzeka, cisza i zero telefonu. Łukasz Nowicki pokazał fanom, gdzie znika, gdy TVP go nie woła.

Łukasz Nowicki ma na głowie więcej niż niejeden dyrektor programowy. Teleturniej, śniadaniówka, koncerty, gościnne wejścia do "Sanatorium miłości" - i jakoś to wszystko ogarnia. Ale ostatnio gwiazdor TVP dał sobie chwilę oddechu i pochwalił się tym bez ogródek.

Nad Wkrą lepiej niż w garderobie

Na Instagramie Nowickiego wylądowała seria zdjęć znad rzeki Wkry. Zielono, spokojnie, ani śladu kamery czy garnituru. "Wczoraj nad Wkrą - to się nie nudzi..." - napisał prowadzący, a fani natychmiast zalali post komentarzami. Trudno się dziwić - po tygodniu na wizji taki widok robi swoje.

Co ciekawe, Nowicki już jakiś czas temu w rozmowie z "Faktem" przyznał, że ma gotowy plan na prawdziwy odpoczynek. I to bardzo konkretny. "Już się nie mogę doczekać, kiedy ja zacznę jeździć do sanatorium. Ja marzę o Ciechocinku, marzę o Polanicy-Zdroju. Ja będę znikał na miesiąc, będę tam siedział i będę siedział w tych błotach, w tych wszystkich basenikach" - mówił gwiazdor TVP.

A to nie wszystko. "Marzę o tym, żeby nie było telefonu, żeby były książki, żeby jeść takie pyszne jedzonko, skromniutkie, dietetyczne, chodzić na spacery do Parku Zdrojowego" - dodawał w tym samym wywiadzie.

Wisienka na torcie Manowskiej

Nowicki pojawia się też regularnie w "Sanatorium miłości" - choć sam zaznacza, że to program Marty Manowskiej, nie jego. "Od trzech lat już jestem gościem w 'Sanatorium miłości'. To jest program Marty. Prowadzi go wspaniale. Natomiast ja tam się pojawiam jak wisienka na torcie od czasu do czasu" - powiedział w rozmowie z "Faktem".

Ta skromność robi wrażenie, bo Nowicki to jeden z rozpoznawalnych twarzy TVP od lat. Syn Jana Nowickiego wyraźnie wie jednak, że za dużo frontu nie służy - ani widzom, ani jemu samemu.

Biorąc pod uwagę tempo jego pracy, zdjęcia nad rzeką wyglądają jak chwila oddechu przed kolejnym maratonem. Czy Ciechocinek poczeka jeszcze kilka sezonów? Dajcie znać w komentarzach, czy sami macie swoje "nad Wkrą".