Łeba, czerwiec, deszcz za szybą i puste leżaki. Marta Manowska nie kryła rozczarowania - i powiedziała to wprost.

Trzy tygodnie temu Manowska ogłaszała wielkie nowiny z planu. Teraz patrzy przez mokrą hotelową szybę i pisze: "To nie tak miało być". Bałtyk w czerwcu znowu pokazał, kto tu rządzi.

Co Manowska robi w Łebie?

Prowadząca "Rolnik szuka żony" i "Sanatorium miłości" należy do najbardziej skrytych gwiazd TVP - rzadko zdradza szczegóły swojej pracy. 26 maja napisała na Instagramie, że "właśnie coś ważnego i trwałego się zaczyna", co fani od razu odczytali jako start zdjęć do 13. sezonu "Rolnika". Trzy tygodnie później pojawiła się w Łebie.

Czy to wakacje? Być może. Ale nieoficjalnie mówi się, że jeden z uczestników nowej edycji show - 37-letni Łukasz - mieszka w okolicach Parku Słowińskiego, tuż przy Łebie. Fani spekulują, że Manowska mogła po prostu pojechać tam razem z ekipą i kamerami.

Deszcz, puste bulwary i... książka

W niedzielę na jej relacjach pojawiły się opustoszałe leżaki, gęste chmury i turyści w zimowych kurtkach. Żadnego bałtyckiego zachodu słońca, żadnych plakatowych kadrów. W poniedziałek 15 czerwca było już tylko gorzej - Manowska wrzuciła zdjęcie wykonane przez hotelową szybę mokrą od deszczu. W tle widać most nad odpływem rzeki Łeby, deptak i port - bez jednego turysty, za to ze zwiniętymi parasolami pustych ogródków.

"To nie tak miało być" - napisała prowadząca na Instagramie, nie owijając w bawełnę. Na kolejnych relacjach pokazała już jedyne sensowne wyjście z sytuacji: wylądowała z książką na kanapie i postanowiła przeczekać pogodę.

Znamy to uczucie, Marto. Każdy, kto choć raz pojechał nad Bałtyk w czerwcu, pojął, że morze ma własny plan. Co na to fani - dajcie znać w komentarzach, czy Łeba was też kiedyś tak urządziła.