Złoto ME 2009 - to on je wywalczył razem z polskimi siatkarzami. Daniel Castellani przegrał walkę z chorobą i odszedł w czwartek, 25 czerwca, w wieku 65 lat.

Złoto ME 2009 - to on je wywalczył razem z polskimi siatkarzami. Daniel Castellani przegrał walkę z chorobą i odszedł w czwartek, 25 czerwca, w wieku 65 lat.

Argentyńska Federacja Piłki Siatkowej potwierdziła śmierć szkoleniowca oficjalnym komunikatem. "Z głębokim smutkiem i żalem informujemy o śmierci Daniela Castellaniego, która miała miejsce w czwartek, 25 czerwca. Odszedł po długiej walce z ciężką chorobą. Składamy najszczersze kondolencje jego rodzinie, przyjaciołom i bliskim w tym trudnym czasie" - napisano na stronie federacji.

Człowiek, który zmienił polską siatkówkę

Castellani trafił do Polski w 2006 roku - najpierw jako trener Skry Bełchatów. Trzy lata później, już jako selekcjoner reprezentacji, poprowadził kadrę do historycznego złota Mistrzostw Europy w Turcji. To było pierwsze takie trofeum w historii polskiej siatkówki.

W 2010 roku rozstał się z kadrą po odpadnięciu w drugiej rundzie mistrzostw świata. Później pracował jeszcze z klubami z Kędzierzyna-Koźla i Olsztyna. Ostatni rozdział kariery spędził w Grecji - z tamtejszą drużyną pożegnał się dwa lata temu.

Siatkarze wspominają go jak ojca

Odejście Castellaniego poruszyło środowisko sportowe. Zawodnicy, którzy z nim pracowali, szybko zabrali głos w sieci.

Piotr Gruszka w rozmowie ze sportową redakcją Interii mówił: "Dla niego przede wszystkim liczył się człowiek. Interesowało go nasze życie prywatne - to, czy mamy żony, dzieci, partnerki, jak żyjemy i gdzie mieszkamy. Wiedział, że to bardzo ważne, by później przełożyć to na pracę na boisku".

Wtórował mu Krzysztof Ignaczak w rozmowie z Arturem Gacem: "Przyszedł do nas z takim trochę ojcowskim spojrzeniem. Był człowiekiem z ogromnym zrozumieniem i empatią, a także jednym z pierwszych trenerów, którzy wprowadzili bardziej psychologiczne podejście do sportowca".

65 lat. Historyczne złoto. I zawodnicy, którzy pamiętają go przede wszystkim jako człowieka - nie tylko jako szkoleniowca. Rzadko o trenerach mówi się w ten sposób.