Nicolas Cage przez lata grał pod cudzym nazwiskiem. W zeszłym roku zdecydował, że to koniec fikcji - złożył papiery i formalnie stał się Cage'em na zawsze.
Nicolas Cage urodził się jako Nicolas Kim Coppola. Jego ojciec August to brat samego Francisa Forda Coppoli - tego od "Ojca Chrzestnego" - oraz aktorki Talii Shire. Innymi słowy: chłopak miał hollywoodzkie nazwisko od kołyski. I właśnie dlatego postanowił je wyrzucić.
Już na starcie kariery wybrał pseudonim. Nie wymyślił go znikąd - zainspirował się komiksowym bohaterem Marvela oraz kompozytorem Johnem Cage'em. "Cage to nazwisko, które podobało mi się w komiksach - po prostu uważałem, że to fajne - a dorastałem w bardzo awangardowej, artystycznej rodzinie i rozmawialiśmy o Johnie Cage'u i jego eksperymentalnych kompozycjach" - wyznał aktor w wywiadzie.
Nie pseudonim, lecz prawdziwe nazwisko
Przez lata wielu pytało: po co ukrywać słynne korzenie, skoro sukces i tak przyszedł? Cage odpowiedział wprost. "Nie. Jestem Nickiem Cage'em. W zeszłym roku oficjalnie zmieniłem nazwisko. W życiu jestem Nickiem Cage'em i przed kamerą jestem Nickiem Cage'em" - powiedział aktor.
A motywacja? Bez owijania w bawełnę. "Lepiej być patriarchą mojej własnej małej rodziny niż klaunem-kuzynem na marginesie czyjejś, więc postanowiłem, że pójdę na całość i będę Cage'em" - stwierdził.
Jasno i dosadnie. Coppola to dla niego rozdział zamknięty.
Imię zostało - i to przez ojca
Cage podobno rozważał też zmianę imienia. Powstrzymał go jeden sentyment. "Pomyślałem sobie: no cóż, zachowam imię Nicolas, bo to mój ojciec nadał mi je - we francuskiej pisowni, co zawsze mnie irytowało, bo wszyscy dodają tam 'h'. Nie wiem, czemu nadał mi imię w francuskiej pisowni! Ale tak właśnie zrobił" - przyznał aktor z rozbrojeniem.
Nic dodać, nic ująć. Jeden człowiek, jedno nazwisko, zero rodzinnego cienia.
Czy to koniec tematu Coppola w życiu Cage'a - czy może dopiero początek większego odcięcia? Piszcie w komentarzach.



