Nicol Pniewska ma nowego partnera, rocznicę za sobą i podobno układa się jej wręcz idealnie. A mimo to jedno słowo - Górniak - potrafi zepsuć jej nastrój w sekundę.

Nicol Pniewska ma nowego partnera, rocznicę za sobą i podobno układa się jej wręcz idealnie. A mimo to jedno słowo - Górniak - potrafi zepsuć jej nastrój w sekundę.

Z Allanem Enso rozstała się na początku 2025 roku. Rozstanie samo w sobie nie byłoby może wielką plotkarską bombą, gdyby nie to, że po obu stronach szybko odezwali się rodzice - Bart Pniewski i Edyta Górniak. I zamieszanie gotowe.

Trzecia relacja podobno ostateczna - Nicol liczy na to szczerze

Pniewska jest teraz z Krystianem. 27 czerwca para świętowała pierwszą rocznicę związku, który - według jej własnych słów - daje jej poczucie wyjątkowości. W podcaście Party mówiła już bez konkretów o Allanie, za to bardzo ciepło o tym, co ma teraz.

"Pierwszy związek zawsze jak naleśnik - do wyrzucenia. Pierwsza relacja zawsze czegoś uczy i wie się, czego się nie chce. Druga relacja jest takim sprawdzeniem. Czytałam, że ta trzecia jest podobno ostateczna, mam taką nadzieję, bo naprawdę czuję się wyjątkowo" - powiedziała Nicol w podcaście Party.

Brzmi jak kobieta, która naprawdę chce zamknąć pewien rozdział. Problem w tym, że media i znajomi najwyraźniej nie są gotowi jej na to pozwolić.

"I jedną, i drugą osobę to już męczy" - Nicol o cieniu Allana

Zapytana w tym samym podcaście, jak Krystian reaguje na to, że jej poprzedni związek wciąż pojawia się w rozmowach i artykułach, Nicol wyraźnie straciła animusz.

"Trzeba byłoby się jego zapytać. Wydaje mi się, że i jedną, i drugą osobę to już męczy" - przyznała krótko, ale bardzo wymownie.

Sama też nie kryje, że etykietka "byłej partnerki syna Edyty Górniak" dawno przestała jej schlebiać. Rozumie się samo przez się - kiedy twój nowy związek jest opisywany przez pryzmat poprzedniego, trudno zacząć od nowa.

Allan Enso tymczasem podobno jest zakochany w Kornelii i też raczej nie tęskni za tym rozdziałem. Oboje ruszyli dalej. Jedyne, co zostało, to nagłówki.

Pytanie tylko, czy showbiznes da im spokój - czy woli jeszcze przez chwilę trzymać ich razem w jednym zdaniu. Co wy na to?