Natalia Niemen siedziała naprzeciwko Kayah w studiu RMF Classic i wyznała coś, co nosił w sobie latami. Jej ojciec, Czesław Niemen, kochał ją mocno - ale nie zawsze umiał to pokazać tak, jak sobie dzisiaj życzy.
Ojciec pokolenia tatusiów, którzy żyli dla pracy
W podcaście gośćmi byli Natalia Niemen i Kayah. Gdy gospodyni zapytała wprost, czy Czesław Niemen poświęcał córce mało uwagi w młodości, piosenkarka nie ukrywała: tak, rzeczywiście. "No wiadomo, tata bardzo kochał, ale był z takiego pokolenia jak nasi tatowie. Był to jeden z takich ojców, który skupiał się na pracy głównie" - przyznała Natalia. Ale zaraz dodała coś ważnego: mimo że tata pracował bez przerwy, dawał jej wszystko, co mógł. "I za to jestem mu wdzięczna" - podsumowała.
50-latka nie ukrywała, że rozumie teraz, dlaczego jej ojciec funkcjonował w taki właśnie sposób. To było jego pokolenie, jego świat. Ale to nie zmienia faktu, że czasami chciałaby, żeby bylo inaczej.
Teraz żałuje rozmów, które mogły być. Na koniec było inaczej
Natalia Niemen przyznaje, że dziś, z perspektywy lat, żałuje jednego. Nie czasu spędzonego razem - czasu spędzonego na rozmowach. "Jakbym miała wrócić czas, to bym chciała, żebyśmy częściej po prostu rozmawiali. Pod koniec życia taty to miało miejsce. Na różne tematy rozmawialiśmy, nawet dzwonił do mnie" - wspominała z czułością w głosie.
Okazało się, że w ostatnich latach życia Czesław Niemen zmienił się. Była w nim więcej pokory, więcej skupienia. Były też rozmowy o wszystkim - nie tylko o muzyce. Córka dostała wtedy coś, czego brakowało jej przez dziesięciolecia.
Na pytanie, jaki powinien być idealny ojciec, Natalia odpowiedziała bez wahania: "Obecny". To jedno słowo mówi wszystko.
Czesław Niemen zawsze wierzył w jej talent. Nawet gdy nie pokazywał tego wyraźnie
Mimo że relacja między nimi nie była czuła na co dzień, Czesław Niemen zawsze cenił talent córki. "Ojciec bardzo cenił mnie i moją siostrę. Uważał, że jesteśmy utalentowane, że potrafimy, słuchał naszych kompozycji" - wyznała Natalia. Wspierał jej muzyczne pasje, choć czasami robił to w niepewny sposób.
Pamiętała moment, gdy powiedziała ojcu, że chce śpiewać. Wtedy grała na skrzypcach, dopiero w liceum przeszła na altówkę. "On mówił, że fajnie by było, jakbym grała w orkiestrze, ale to nie znaczy, że nie doceniał moich zapędów wokalnych i zdolności. Ja byłam zawsze muzykalna" - wyjaśniła. Tata nie zabronił jej marzyć - ale też nie entuzjazmował się głośno.
To była miłość Czesława Niemena. Cicha, wyrażana przede wszystkim poprzez wsparcie, a nie słowa.




