Maturę zdawała między zdjęciami. Serial kręciła jako 19-latka - i ta jedna rola przykryła wszystko, co zrobiła później. Monika Mrozowska mówi dziś wprost: nie ma z tym problemu.
Cała Polska pamięta Majkę. Mrozowska też - i wcale jej to nie przeszkadza
Monika Mrozowska miała 19 lat, gdy weszła na plan 'Rodziny zastępczej'. Razem z Majką Kwiatkowską wkraczała w dorosłość - dosłownie, bo maturę zdawała równolegle z kręceniem serialu. W jednym z najnowszych odcinków podcastu Kozaczka przyznała, że gdyby nie godziny spędzone na planie, jej wyniki egzaminacyjne pewnie byłyby lepsze.
Później poszła w zupełnie innym kierunku - ukończyła studia pedagogiczne i studium ceramiki. Co jakiś czas wracała przed kamera, pojawiała się w programach rozrywkowych. Na niewiele się to zdało. Dziś 46-latka wie jedno: dla większości Polaków jest i pozostanie Majką.
'Bardzo, bardzo mi to odpowiada, bardzo mi jest to na rękę' - powiedziała w podcaście Kozaczka.
Do tej pory ludzie zagajają ją na ulicy wyłącznie o tę produkcję, kompletnie pomijając wszystko, co zrobiła przez ostatnie dekady. 'Mimo to, że zagrałam później jeszcze parę innych ról, to w ogóle przeszło kompletnie bez echa i wielu osobom się wydaje, że grałam tylko w tym serialu' - dodała ze śmiechem.
Nie każdy aktor doczekuje się roli, którą widzowie pamiętają po 27 latach. Mrozowska to rozumie.
'Były osoby, które mnie drażniły' - ale tylko 2 procent
Plan 'Rodziny zastępczej' od lat otaczają legendy o wyjątkowej atmosferze. Mrozowska potwierdza - i daje konkretne liczby. W tym samym podcaście przyznała, że 98 procent ekipy wspomina ciepło. Od obsady, przez oświetleniowców, po panie od cateringu.
'Były osoby, które może mniej lubiłam, które mnie drażniły, których unikałam, ale myślę, że nawet w rodzinie mamy takie osoby' - mówiła szczerze.
Dopiero kolejne plany zdjęciowe uzmysłowiły jej, że 'Rodzina' była wyjątkiem, nie regułą. 'Miałam okazję pojawić się na innych planach i wtedy miałam możliwość skonfrontowania się z tym, że może to wyglądać inaczej, że wcale nie musi być tak miło' - wyznała.
Innymi słowy: Majka nauczyła ją, jak wygląda dobra robota. I tego standardu szukała potem wszędzie.
Czy słusznie? Cóż - nie każda łatka to wyrok. Czasem to po prostu najlepsza wizytówka, jaką można mieć.




