Magda Mołek nie ma genu rywalizacji. Sama to przyznaje - i twierdzi, że właśnie to ją pogrążyło w 'Tańcu z gwiazdami'.
Magda Mołek nie ma genu rywalizacji. Sama to przyznaje - i twierdzi, że właśnie to ją pogrążyło w 'Tańcu z gwiazdami'.
Wiosną 2025 roku dziennikarka w końcu zgodziła się na udział w show, na który przez lata mówiła 'nie'. Wystąpiła w parze z Michałem Bartkiewiczem, ale odpadła na wczesnym etapie. Teraz w rozmowie z Hanną Lis, opublikowanej na kanale ELLE Polska, powiedziała, co tak naprawdę się wydarzyło.
"Stałam z otwartą buzią" - Mołek o własnym braku ambicji
Mołek przyznała, że rywalizacja po prostu jej nie kręci - ani w programie tanecznym, ani nigdzie indziej. Zamiast walczyć, woli podziwiać konkurentów. "Ja jestem beznadziejna. Może dlatego w tym tańcu tak szybko odpadłam? Postaw mnie w szranki, ja będę stała z otwartą buzią i mówiła: 'Jak ty pięknie tańczysz' i koniec" - wyznała w rozmowie z Hanną Lis.
Do tego dochodzi stary problem z oceną. Mołek przyznała, że rankingi stresowały ją zawsze - niezależnie od wyniku. "Jak mnie ktokolwiek wsadzał w jakieś rankingi, to ja się stresowałam. Jak wygrałam, to też się stresowałam, bo uważałam, że nie zasługuję" - powiedziała. Za kulisami czuła się jak przypadkowy gość na imprezie dla zdolnych. "Chodziłam tylko i oglądałam się za tymi, którzy byli wspaniali, piękni i zdolni, i myślałam sobie, że jestem tam przez przypadek" - dodała.
Po co w ogóle poszła do TzG? Mołek tłumaczy
Skoro wiedziała, że rywalizacja to nie jej żywioł, czemu w ogóle się zgodziła? Powód okazał się prosty - i trochę rozbrajający. "Miałam ochotę na zabawę. Chciałam potańczyć. Miałam takie przekonanie, że świetnie tańczę" - przyznała w rozmowie z Lis, dodając, że nieco przeliczyła się w samoocenie.
Był też drugi powód, poważniejszy. Mołek powiedziała, że przez lata odmawiała, bo czekała na odpowiedni moment. Kiedy ten nadszedł, program okazał się dla niej formą ucieczki od spraw, które ją przytłaczały. "Odmawiałam, bo wiedziałam, że to jeszcze nie jest ten moment" - wyjawiła.
Przy okazji dziennikarka przyznała, że dopiero jako uczestniczka naprawdę zrozumiała, jak trudną robotę mają jurorzy. "Taniec z gwiazdami to był program, w którym zrozumiałam, że bardzo współczuję jurorom. Półtorej minuty czegoś, co jest tylko wycinkiem, ale też soczewką tego, kim jesteśmy. Nie da się tego w żaden sposób porównać" - powiedziała. Warto przypomnieć, że Mołek z TzG jest związana od lat - prowadziła pierwszą edycję programu.
Brak rywalizacyjnego instynktu, stres przy każdej ocenie i przekonanie, że jest tam przez przypadek - brzmi jak przepis na szybkie odpadnięcie. I dokładnie tak się skończyło. Czy do 19. edycji TzG trafi ktoś z podobnym podejściem? Dajcie znać w komentarzach.




