Gdy Jan Englert wszedł na parkiet z córką, sala wstała. Edward Miszczak teraz zdradził, co naprawdę się tam działo - i jak nazwał 83-letniego aktora.

<strong>Helena Englert zaprosiła ojca na parkiet</strong>

W ubiegłą niedzielę uczestnicy "Tańca z Gwiazdami" tańczyli u boku swoich bliskich. Helena Englert wybrała tę okazję, żeby zaprosić na scenę ojca - Jana Englerta. Ich wspólny taniec to był moment, który zapamiętali wszyscy, którzy go widzieli. Energia, emocje, śmiech i łzy. Rodzina przy publiczności. Właśnie o to chodzi w tym programie.

Występ Englertów rozgrzał media. Polskie gwiazdy nie kryły podziwu dla odwagi 83-letniego aktora. Ale Miszczak powiedział coś więcej.

Co zdradził Edward Miszczak

Dyrektor programowy Polsatu zabrał głos na konferencji Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej w Świnoujściu. Przywołał właśnie taniec Englertów i wyjaśnił, dlaczego tego momentu nie można zaplanować.

"Można do 'Tańca z gwiazdami' zaprosić Helenę, można zaprosić jej ojca i nie da się przewidzieć, co staruszek wykona na scenie dla swojej córki, bo to są emocje" - powiedział Miszczak.

Aż tu nagle porównanie, które chwyta za serce. "Jestem panem po osiemdziesiątce, a tańczę rocka jak małolat i widzę, że robię to dla swojej córki" - dokończył. Miszczak podkreślił, że właśnie w tym tkwi siła "Tańca z Gwiazdami" - program nie tylko emocjonuje widzów przed telewizorami, ale przede wszystkim budzi uczucia samych uczestników.

Fani apelują do produkcji

Od premiery odcinka hasztagi #TańczZGwiazdami i #JanEnglert błyszczą na mediach społecznościowych. Okazuje się, że widzowie postulują, żeby Englert wrócił na parkiet - już nie jako gość, ale jako pełnoprawny uczestnik. "Trzeba go zaproponować do dalszych sezonów" - piszą w komentarzach.

Jan Englert, aktor z ponad 60-letnim stażem, pokazał, że taniec nie ma wieku. A jego córka Helena uśmiechała się przez cały czas - bo czasem najpiękniejszy występ to ten, gdy robisz coś dla osoby, którą kochasz.

Co myślisz - Englert powinien dostać szansę jako pełnoprawny uczestnik?