Pan Suchar rozśmieszył pół Polski w LOL-u i natychmiast zaczęto go typować na następcę Karola Strasburgera. Milowicz postanowił sprawę wyjaśnić.

Michał Milowicz wcielił się w Pana Suchara w czwartym sezonie LOL. Kto się śmieje ostatni i zrobił to na tyle przekonująco, że fani od razu zaczęli szeptać: a może ten facet mógłby poprowadzić Familiadę? Karol Strasburger, gospodarz teleturnieju TVP od 1994 roku, ma podobno czego się bać.

Milowicz kontra Strasburger - czy to w ogóle walka?

Karol Strasburger prowadzi Familiadę od ponad 30 lat i wyrósł na absolutny symbol polskiej telewizji. Jego suchary - żarty, które śmieszą i żenują jednocześnie - stały się znakiem rozpoznawczym 78-latka. Gdy Milowicz wyszedł w LOL-u dokładnie z tym samym humorem, internauci złożyli dwa i dwa. I wyszło im: zmiana warty.

Milowicz tymczasem jest zupełnie innego zdania. W rozmowie z Faktem powiedział wprost: "Nie będę konkurował z Karolem. Za długo się znamy i za bardzo lubimy, żebym ja tutaj wychodził przed szereg. Nie, nie, nie! Karol jest niezastąpiony w tej kwestii. Ja jednakowoż swojego sucharka zaznaczyłem. Mam nadzieję, że się uśmiechnie, jak mnie zobaczy."

Co Milowicz tak naprawdę chciał udowodnić?

Aktor dał więc jasno do zrozumienia - rola Pana Suchara w LOL-u to był hołd, nie audycja castingowa. Milowicz i Strasburger znają się od lat i najwyraźniej nie ma między nimi żadnego napięcia. Przynajmniej oficjalnie.

Strasburger może więc spać spokojnie - nikt mu Familiady nie zabiera. A Milowicz? Udowodnił, że suchar to broń obosieczna: w LOL-u działa. Czy zadziałałby przez 30 lat w prime time TVP - to już zupełnie inna historia.

Jak myślicie - czy ktokolwiek mógłby zastąpić Strasburgera? Dajcie znać w komentarzach.