Michał Wiśniewski krytykuje Arkadiusza Milika za bezmyślne rajdy po Warszawie, ale przy okazji ujawnia coś o sobie - w 2003 roku sam wsiadł za kółko z 2,4 promila alkoholu we krwi. Teraz, po 23 latach, opowiada o tamtym zdarzeniu publicznie.
Wiśniewski o Miliku: każdy błąd się liczy
Michał Wiśniewski w rozmowie z "Faktem" nie szukał usprawiedliwień dla piłkarza reprezentacji Polski. Lider Ich Troje wprost stwierdził, że osoby znane muszą liczyć się z tym, iż każdy ich fałszywy krok będzie natychmiast rozliczony przez opinię publiczną - zwłaszcza gdy chodzi o stwarzanie zagrożenia na drodze.
"Popełnił błąd, przeprosił, nazwał się idiotą, co może zrobić więcej?" - pytał retorycznie muzyk. Dodał, że rozumie, iż Milik otrzymał pouczenie od policji. "Raczej mandat go nie zaboli. Generalnie on sam się zbiczował publicznie" - skomentował bez owijania w bawełnę.
Wiśniewski przyznaje się: "Ja nie jestem święty"
Ale w tym samym wywiadzie Wiśniewski zrobił coś niespodziewanego - uderzył się w pierś i wspomniał o własnym mrocznym epizodzie sprzed ponad dwóch dekad. W 2003 roku prowadził auto pod wpływem alkoholu. Badanie alkomatem wykazało aż 2,4 promila.
"Zrobiłem bardzo źle. To była głupota, absolutna durnota, idiotyzm!" - przyznał szczerze gwiazdor. "Ja nie jestem święty. Teraz nie piję, ale to nie zmienia sytuacji, że 23 lata temu popełniłem błąd."
Wiśniewski opowiadał tę historię jako przestrogę dla innych. Dzień po zatrzymaniu stanął przed mikrofonem w Sali Kongresowej i publicznie przeprosił, deklarując, że nigdy więcej tego nie zrobi - i dotrzymał słowa.
"Policjant strasznie mnie wyzwał"
Co ciekawe, zatrzymanie Wiśniewskiego skończyło się dla niego "jedynie" pouczeniem od mundurowego. "Na szczęście w moim przypadku skończyło się tym, że wysiadłem z samochodu i policjant strasznie mnie wyzwał" - wspominał muzyk. Funkcjonariusz czuł się zawiedziony, że ma do czynienia z osobą ze świata rozrywki.
Teraz, po dwóch dekadach, Wiśniewski opowiada tę historię jako przestrogę. Jego szczerość w kontekście afery Milika pokazuje, że gwiazdy mają obowiązek przed samymi sobą rozliczyć się z błędów - niezależnie od tego, ile lat minęło.
"Co na to fani Wiśniewskiego? Czy szczerość muzyka o własnym przeszłym błędzie zmienia sposób, w jaki patrzą na jego krytykę Milika?"

