Jeden sweter, dwie pary butów, milion po czterdziestce. Gojdź nie grał biednego.

## Kiedy Gojdź mówi, że zaczynał od zera, to nie jest figura retoryczna

Krzysztof Gojdź dziś kojarzony jest z kliniką, Manhattanem i stylem życia rodem z amerykańskiego serialu medycznego. Ale jeszcze kilka dekad temu jego szafa wyglądała jak u każdego z nas po studiach: jeden sweter na co dzień i dwie pary butów, bo przecież lato i zima to dwa różne sezony.

Milion? Przyszedł dopiero po czterdziestce. I tu właśnie tkwi serce tego mema: Gojdź nie urodził się celebrytą z górnej półki, tylko zapracował się w jednym swetrze, żeby nim zostać.

Ironiczny szacunek? Jak najbardziej. Mem jest fair: nie kpimy z biedy, tylko doceniamy kontrast między wtedy a teraz. Bo chyba każda z nas zna ten sweter, co to leżał w szafie przez trzy sezony i jakoś trzymał.

Źródło: Plotuch.pl / wywiady z Krzysztofem Gojdziem o początkach kariery.