## Jak to jest nie spodziewać się dziką kartą na Wimbledon?
Maja Chwalińska jeszcze na kortach Roland Garros mówiła wprost: nie spodziewam się dziką kartą. No i słusznie nie spodziewała się, bo organizatorzy po prostu jej ją dali bez pytania o zdanie.
To trochę jak mówić "nie chcę tortu" i dostać cały tort z napisem "właśnie że chcesz".
Chwalińska jedzie więc do Londynu bez przechodzenia przez kwalifikacje, prosto na kort jednego z najbardziej prestiżowych turniejów świata. Wimbledon oficjalnie potwierdził dziką kartę dla Polki, co w świecie tenisa jest wyróżnieniem rzadszym niż letni upał w Londynie.
Plotuch życzy powodzenia i spokojnie czeka na jej słowa po meczu, żeby sprawdzić, czy tym razem też "się nie spodziewała".




