Żona księcia Harry'ego wyceniła swoje czekoladki adwentowe na ponad 580 złotych. Król Karol III wbił jej nóż w plecy - jego propozycja jest prawie darmowa. Rynek świąteczny nie będzie już taki sam.
Meghan Markle stworzył kalendarz adwentowy za 112 funtów. Karol III odpowiedział ofertą za 12 funtów. To nie przypadek - to psychologiczna gra prestiżu, którą rozgrywa się tuż przed świętami.
Meghan liczyła na wielki hit. Wyceniła czekoladki na 580 złotych
Żona księcia Harry'ego zaledwie kilka dni temu pokazała fanom swojej marki
As Ever nowy produkt - kalendarz adwentowy z 24 ręcznie robionymi czekoladkami. Pudełko stworzone we współpracy z Los Angeles manufakturą wyceniła na aż 112 funtów, czyli przeszło 580 złotych. To dla średniej rodziny - cena butelki dobrego szampana, nie cukierków. Medialny szum był ogromny. Influencerki już liczyły słodkie recenzje, a fani royalsów przygotowywali portfele. Ale Meghan nie przewidziała jednego - że Karol III zaatakuje dokładnie w tym samym momencie.
Karol III sięgnął po armatkę. Oficjalny pałacowy kalendarz za grosze
Król Wielkiej Brytanii postanowił udostępnić własną linię świąteczną. Oficjalny kalendarz adwentowy z 24 mlecznymi czekoladkami - to znaczy dokładnie tym samym produktem - kosztuje niecałe 12 funtów. Czyli około 65 złotych. To aż 500 złotych mniej niż oferta Meghan.
Albo inaczej: za cenę jej pudełka można kupić osiem pałacowych kalendarzy i zostanie reszta. Pałac nie poprzestał na tandecie. Przygotował też wersję premium za 25 funtów (ok. 130 zł) - eleganckie białe pudełko z zimową panoramą Buckingham, którą kupujący może sam wypełnić wybranymi dodatkami ze świątecznej oferty. Bombki w kształcie corgi Elżbiety II (7 funtów), miód z Balmoral (7 funtów), krem do rąk (12 funtów), czekoladowe monety (5 funtów). Wszystko, co trzeba do doskonałego prezentu, za ułamek ceny.
Czemu Meghan przegrała tę bitwę?
To nie tylko kwestia ceny. To, jak Karol III zagrał ten ruch - jednocześnie, w tym samym okresie - sugeruje świadomą strategię. Rodzina królewska ma coś, czego Meghan nigdy nie będzie miała: autentyczność instytucji, wiarygodność historii, dostęp do skarbów pałacowych (miód z Balmoral to nie zmyślenie, to część mitu). Jej kalendarz? To biznes. Jego? To tradycja, która się monetyzuje.
Meghan pozycjonuje się jako luksus dla elity. Karol III zaproponował luksus dla każdego. W świecie, gdzie prestiż to nie tylko cena, ale także dostęp - to ona straciła. Czy fani Harry'ego kupiący jej czekoladki będą się czuć oszukani? Pewnie nie od razu. Ale gdy przeglądając Instagram zobaczą zdjęcia tych samych czekoladek z pałacowego logo za 10 razy mniej - to będzie gnuśliwe pytanie w komentarzach.
Świąteczny rynek royalsów właśnie się zaostrzył. I to Meghan Markle będzie musiała się bronić w następnym ruchu.
Materiał przygotowany przez redakcję z wykorzystaniem narzędzi automatyzacji.