Oskar Wojciechowski powiedział to sam, wprost i bez przeprosin - to on odwiódł żonę od teatru, bo kampanie na Instagramie bardziej go interesowały. Branża artystyczna nie zamierza milczeć.
Klaudia Halejcio przez lata grała w serialach i na deskach teatru. Widzowie kojarzą ją z Złotopolskich, Pierwszej miłości czy Rezydencji. Potem teatr zniknął z jej życia. Teraz wiemy dlaczego - i kto za tym stoi.
"Średnio mnie interesowały te argumenty" - mąż Halejcio tłumaczy decyzję żony
Oskar Wojciechowski, mąż Klaudii, w rozmowie z Magdą Mołek w magazynie "Mój Styl" nie owijał w bawełnę. Przyznał, że to on nakłonił żonę do porzucenia sceny. "To ja zniechęciłem Klaudię do teatru. Klaudia zaczęła kręcić na Instagramie kampanię i mówię: zobacz, z tego jest tak, ludzie to lubią, oglądają" - powiedział przedsiębiorca.
Na tym nie poprzestał. Według jego relacji Halejcio próbowała tłumaczyć mu wartość teatru - bezskutecznie. "Ona mi tysiąc historii sprzedała, dlaczego ten teatr, i średnio mnie interesowały te argumenty. Dopiero z czasem zrozumiała, że można to odłożyć zupełnie na półkę" - stwierdził Wojciechowski.
Słowa te szybko obiegły branżę artystyczną i internet. Efekt? Lawina komentarzy.
"Przerażona" Zielińska i oburzenie całej branży
Katarzyna Zielińska zareagowała natychmiast po tym, jak usłyszała wypowiedź Wojciechowskiego. Nie chodziło jej nawet o sam stosunek do teatru - lecz o coś znacznie poważniejszego. "Smutne bardzo. Zamiast być skrzydłami dla swojej żony i wspierać ją w talencie. Jestem przerażona tymi wypowiedziami" - napisała aktorka.
W komentarzach pod jej wpisem pojawiła się też Aleksandra Domańska, która jednym zdaniem podsumowała postawę Wojciechowskiego: "To ja to, ja tamto".
Głos zabrali również twórcy podcastu Chłop i Baba - Szymon Żurawski i Kaja Gołuchowska. Żurawski nie gryzł się w język. "Jest jedna rzecz w życiu, która się liczy: pieniąchy i popularność. To jest osoba, która nigdy nie występowała publicznie, która nie wie, co to jest stworzenie czegoś artystycznego i jak to jest poruszyć emocje drugiego człowieka swoją wrażliwością" - ocenił wprost.
Wojciechowski na razie nie odpowiedział na krytykę. Halejcio też milczy. Pytanie, czy to cisza przed burzą - czy po prostu oboje uważają, że nie ma o czym rozmawiać.
Co o tym myślisz? Czy partner ma prawo wpływać na artystyczne wybory swojej żony? Napisz w komentarzu.



