Mateusz Damięcki zagrał Starskiego w nowej ekranizacji <em>Lalki</em>, ale to wcale nie była rola, o której marzyć od dzieciństwa. Aktor przyznał w <em>Dzień Dobry TVN</em>, że to Wokulski zawsze go pociągał - romantyk i pozytywista w jednym.

Wokulski był jego pierwszą miłością literacką

Mateusz Damięcki sięgnął po Lalkę Bolesława Prusa jeszcze w szkole i wtedy wszystko się zmieniło. Nie Starski, nie Łęcki - to Stanisław Wokulski wpadł mu w oko jak żaden inny bohater. "Jako nastolatek, kiedy pierwszy raz czytałem Lalkę, byłem jak ta rozdarta sosna - trochę romantyczny, a trochę pozytywistyczny. Rzeczywiście ten bohater był na mnie skrojony" - wspominał aktor. Damięcki poszedł nawet dalej - wyobrażał sobie, że wcieli się w słynną scenę z Parku Łazienkowskiego. "Pamiętam nawet taką sytuację, kiedy jedną z moich ukochanych scen próbowałem wcielić w życie. Chodziłem sobie z Lalką, siadałem wieczorem w Parku Łazienkowskim i miałem nadzieję, że przyjdzie zaraz do mnie dwóch typów, którzy zapytają mnie, co ja tutaj robię" - zdradził w rozmowie z TVN. Ale los inaczej to zaplanował. Rolę Wokulskiego dostał Marcin Dorociński, a Damięcki zmierzył się z wyzwaniem wcielenia się w Starskiego - postaci zdecydowanie mniej sympatycznej.

Starski to wcale nie postać bez serca

Postać, którą zagrał Damięcki, to próżny, wyrachowany i cyniczny arystokrata. Bolesław Prus nie szczędził mu żadnych wad - w Starskim skumulował całe zepsucie ówczesnego świata szlachty. Ale aktor wie, jak podejść do takich bohaterów. "Kiedy tworzysz bohatera, to bez względu na to, jaki on jest i jaką spełnia w filmie funkcję, musisz pamiętać o tym, że on dla siebie samego nie jest zły i robi to, co jemu jest po drodze. Poza tym, uważam definitywnie, że jest to jedyna postać, która nie jest zakłamana" - wyjaśniał w Dzień Dobry TVN. To ciekawe podejście - zamiast grać antagonistę jako jednowymiarowego łajdaka, Damięcki szuka w nim logiki i szczerości. Starski nie udaje, nie kłamie sobie - po prostu wie, czego chce i to bierze.

Premiera za pasem, a on już zachęca

Nowa ekranizacja Lalki Macieja Kawalskiego miała premierę 30 września. Damięcki przed wielkim dniem apelował do widzów: "Będzie przygodowo i będzie też dużo miłości, której, wydaje mi się, deficyt jest zawsze. Polecam". Czy aktor zaakceptował brak swojej wymarzonej roli? Najwyraźniej tak - przyznał, że czasem największe wyzwania czekają nas tam, gdzie ich nie spodziewamy. A Starski? Okazał się być postacią warta zagrania - nawet jeśli nie Wokulskim. Co na to fani? Czy uważacie, że Damięcki powinien zagrać Wokulskiego zamiast Dorocińskiego? Piszcie w komentarzach!