Maryla Rodowicz wyszła na scenę w koszulce drużyny koszykarskiej Wałbrzycha. Kto jej ją podarował i dlaczego ta rzecz stała się mowa całego miasta - wyjawiła sama piosenkarka.
Maryla Rodowicz nie zwalnia tempa. Choć ma już osiemdziesiąt lat, przejażdża Polskę z koncertami - od dużych miast po mniejsze miasta. W sobotę, 12 września, zagrała na Dniach Wałbrzycha, a jej występ okazał się strzałem w dziesiątkę.
Wszyscy mówili tylko o jednym - o koszulce kapitana tamtejszej drużyny koszykarskiej, którą piosenkarka miała na sobie. W mieście huczało, że to coś niezwykłego, ale nikt nie wiedział, skąd się to wzięło.
Prezent z garderoby
We wtorek wieczorem Rodowicz sama rozwiała wszystkie spekulacje. Zamieściła wpis na swoim profilu, w którym wyjaśniła całą historię: "Wałbrzych. Przyszedł do mnie kapitan drużyny koszykarskiej. Zamek Książ. Podarował mi koszulkę kapitana, w której wyszłam na scenę i był szal. Była super atmosfera, Wałbrzych do zobaczenia!" - napisała uradowana.
Okazało się więc, że wszystko było spontanicznym gestem. Kapitan zespołu pojawił się w garderobie, wręczył jej koszulkę, a piosenkarka natychmiast postanowiła założyć ją na scenę. Efekt? Publiczność szalała.
Kultura spotkań
To ciekawy przykład tego, jak Rodowicz podchodzi do swoich koncertów. Mimo osiemdziesięciu lat, mimo że musiała wynająć samochód (jak sama przyznawała w wywiadach), energia i spontaniczność nie opuszczają jej na scenie. Kiedy dostaje coś od gospodarzy, nie zastanawia się dwa razy - włącza to w swoją oprawę.
Tłumy na Dniach Wałbrzycha dopisały, a lokalne media donosiły o "kultowej piosence i niestandardowej stylizacji". Tym razem to właśnie ta koszulka kapitana stała się gwiazdą wieczoru.
Wałbrzych na pewno o tym koncercie będzie pamiętać.


