Maryla Rodowicz wyszła na scenę ostrołęckiej hali z niedokończonym strojem. Podczas koncertu w Ostrowie Wielkopolskim jej kolorowa spódniczka - inspirowana jarmarkowymi błyskotkami - straciła połowę dekoracji w drodze do reflektorów.
# Wpadka legendy mody
Maryla Rodowicz to nie tylko ikona polskiej muzyki, ale przede wszystkim kobieta, która od dekad przesuwała granice tego, co można pokazać na scenie. Jej sceniczne kreacje to zawsze dyskusja - jedni mówią o geniuszu, inni o kiczu. Ale właśnie to sprawia, że 80-letnia artystka pozostaje w centrum uwagi show-biznesu.
Tyle że czasem nawet najlepiej zaplanowana stylizacja przegrywa z rzeczywistością.
Połowa ozdoby odpadła przed wyjściem
Do tragikomicznego zdarzenia doszło podczas niedawnego koncertu w Ostrowie Wielkopolskim. Maryla sama nie kryjąc się z tym, co się stało, wyznała na Facebooku: spódniczka inspirowana kolorowymi jarmarkami - pełna blaszanych zegarków, kogutów na druciku, serduszek i nutek - straciła znaczną część dekoracji tuż przed wejściem na scenę.
"Ja już po emocjonującym koncercie w pięknej hali w Ostrowie Wlkp. dziękuję, przy okazji opowiem, co mam na sobie. Ta spódniczka to kolorowe jarmarki, czego tam nie ma. Blaszane zegarki, koguciki na druciku, serduszka, nutki. Niestety w drodze na scenę połowa odpadła" - wyznała artystka w poście na Facebooku.
Koncert mimo wszystko wyszedł świetnie. Maryla miała towarzyszenie Ralph Kamiński'ego (wokalista o, jak go określiła, "aksamitnym, anielskim głosie") oraz Natalii Szroeder.
Co dalej z kolorowymi eksperymentami?
Znając Marylę, ta wpadka to dla niej zaledwie anegdota do opowiedzenia fanom. Gwiazda już przygotowuje się do wielkiej przyszłorocznej trasy koncertowej, którą zapowiada z rozmachem godnym jej osobowości.
Menedżer artystki zdradził, że na stronie trasy (wielkibal.pl) nie bez powodu pojawia się wielka bryła lodu z zatopioną koroną. "Na koniec koncertu będzie użyta, ale wcześniej Maryla chce wstąpić do nieba, spaść do piekła, będzie to spełnienie jej kolorowej wizji artystycznej" - zapowiadał.
Jeśli przyszłoroczne tournée będzie równie ambitne co zapowiedzi, można się spodziewać kolejnych stylizacyjnych niespodzianek. Pytanie tylko - czy tym razem ozdoby wytrzymają całą drogę do sceny?



