Marta Manowska nie potrafiła trzymać języka za zębami. Podczas trzeciego odcinka 'Rolnik szuka żony' 13. edycji gospodyni wypalił informację, którą Karol chciał ogłosić sam - że już wybrał, kogo zaprosi na swoje gospodarstwo.

Karol miał plan. Marta wszystko zepsuła

27-letni rolnik z województwa kujawsko-pomorskiego przez cały odcinek faworyzował Julię. Oboje interesują się muzyką, dobrze się im rozmawia, a mieszkają zaledwie 100 km od siebie. Podczas prywatnej randki Karol powiedział jej wprost: "Po tych spotkaniach chciałbym cię oficjalnie zaprosić na gospodarstwo". Julia zrozumiała grę - "Udam w razie czego, że nic nie wiem" - odparła z uśmiechem. Ale sekret przetrwał raptem kilka minut. Kiedy przyszła pora na oficjalne ogłoszenie decyzji przed pozostałymi kandydatkami, Marta Manowska nie wytrzymała i rzuciła: "Słyszałam, że jedna z was już została zaproszona…" Zuzanna i Natalia wymieniły zdumione spojrzenia. Julia zaś nie kryła zażenowania przed kamerami: "Wkopała mnie trochę".

Karol nie poniósł konsekwencji. Ale czy słusznie?

Rolnik postanowił być wyrozumiały. "Ja nie jestem zły o to - Julia pewnie też nie jest" - skomentował wpadkę gospodyni, traktując ją jako zwykłe przeoczenie. Podobnie Julia nie wyraziła oburzenia wobec Marty, choć na jej twarzy widać było wyraźne zdenerwowanie. Wpadka Manowskiej stanowi jednak kolejny dowód na to, że prowadzenie live'owego show, w którym trzeba pamiętać o plotkach uczestników i nie zgubić wątku - to zadanie nie dla każdego. Tym razem obeszło się bez większych konsekwencji, ale fani już spekulują w sieci: czy Julia będzie teraz na celowniku pozostałych kandydatek, które teraz wiedzą, że nie mają szans?