Marta Manowska nigdy się nie pomyliła w kwestii pary Borysewiczów. Kiedy Małgorzata i Paweł stanęli przed kamerami 'Rolnika' w 4. edycji, prowadząca od razu wyczuła, że to będzie historia na całe życie - i miała rację.
Wzrok, który mówił wszystko
Małgorzata Sienkiewicz była drugą rolniczką w historii programu, która zdecydowała się szukać miłości przed kamerami. Jej wyborem okazał się Paweł Borysewicz - facet z miasta, który praktycznie nic nie wiedział o wsi. Wielu widzów uważało to za ryzyko. Ale Manowska już wtedy wiedziała, że będzie inaczej.
"Wciąż pamiętam wzrok Pawła na Tobie, w tej białej sukience podczas aktywności, kiedy puszczaliście bańki mydlane" - wyznała prowadząca na Instagramie po emisji odcinka z serii "Rolnik szuka żony. Odwiedziny". To właśnie ten moment przekonał ją, że te dwie osoby są dla siebie stworzone.
Osiem lat, trójka dzieci, jeden świat
Od tamtej pory minęło osiem lat. Paweł przeszedł ogromną przemianę - z człowieka zagubionego na wsi stał się, jak mówi sama Małgorzata, "typowym Podlasiakiem" i "najlepszym rolnikiem we wsi". Para doczekała się trojga dzieci: Ryszarda, Blanki i Filipa, prowadzi profil "Rolnik w szpilkach" ze 226 tys. fanów, a Małgorzata zajmuje się hodowlą krów mlecznych.
Manowska obserwowała tę transformację z bliska. "W tym spojrzeniu nic się nie zmieniło. I jak widać wciąż masz upodobanie w bieli. To podczas Waszego ślubu po raz pierwszy poczułam, że jesteśmy prawdziwie 'rolnikową rodziną'. Pięknie obserwować Waszą rodzinkę, dojrzałą miłość" - czytamy w poście prowadzącej.
Instynkt nie zawodził
Historia Borysewiczów to dowód na to, że Marta Manowska naprawdę rozumie, co się dzieje między ludźmi. Jej programy "Rolnik szuka żony" i "Sanatorium miłości" mają za zadanie łączyć ludzi na całe życie - i choć "Sanatorium" nie przyniosło tylu sukcesów, "Rolnik" okazał się strzałem w dziesiątkę.
Właśnie dlatego TVP postanowiła emitować serię "Rolnik szuka żony. Odwiedziny", w której pokazuje losy byłych uczestników. Producenci odwiedzają przede wszystkim te pary, którym wciąż się układa - a Borysewiczowie są gwiazdą tego formatu.
Czy to znaczy, że Manowska zawsze wie, kto się ułoży? Niekoniecznie. Ale w przypadku Małgorzaty i Pawła trafiła w dziesiątkę. I wszystko zaczęło się od jednego spojrzenia nad bańkami mydlanymi.



