Markowe torebki, egzotyczne wakacje, życie na garnuszku bramkarza - tak przez lata opisywano Marinę Łuczenko-Szczęsną. Tyle że ta wersja historii ma jedną wadę: mija się z prawdą.
Markowe torebki, egzotyczne wakacje, życie na garnuszku bramkarza - tak przez lata opisywano Marinę Łuczenko-Szczęsną. Tyle że ta wersja historii ma jedną wadę: mija się z prawdą.
Przerwa w karierze, która kosztowała ją reputację
Kiedy Marina związała się z Wojciechem Szczęsnym, była ambitną piosenkarką z sukcesami na koncie. Piłkarz nie ukrywał, co go w niej urzekło - w wywiadzie dla "Vivy!" mówił wprost: "Od razu zauważyłem, że jest inteligentna, ambitna i niezależna. Ma swoją pasję". A potem Marina zamilkła na scenie na kilka lat.
Środowisko nie było łaskawe. Pojawiły się złośliwe komentarze, że artystyczne ambicje zamieniła na wygodne życie u boku świetnie zarabiającego bramkarza. Jak się później okazało, za przerwą stały poważne problemy zdrowotne - nie wakacje w Dubaju. Etykietka stereotypowej WAG zdążyła jednak przykleić się na dobre.
Wróciła - i nadal jej nie odpuszczają
W 2016 roku Marina wydała pierwszy singiel od pięciu lat. Rok później ukazał się cały album, w 2020 kolejny, potem trzy single. Sygnał był czytelny: zależy jej na karierze i nie zamierza z niej rezygnować. Mimo to łatka WAG nie odpada.
A jest za co ją zdjąć. Łuczenko-Szczęsna biegle mówi po polsku, ukraińsku, rosyjsku i angielsku. Od czasu przeprowadzki do Barcelony intensywnie szlifuje hiszpański. Jedynym językiem, który ją pokonał, okazał się włoski - choć przez kilka lat mieszkała z mężem w Turynie, nigdy go nie opanowała, co sama przyznaje bez owijania w bawełnę.
Teraz pilnuje, by jej dzieci - Liam i Noelia - dorastały w wielojęzycznym otoczeniu. Bo Marina Łuczenko-Szczęsna to nie jest kobieta, która zmarnuje potencjał - swój ani swoich dzieci.
Czy fani w końcu przestaną patrzeć na nią przez pryzmat męża? Dajcie znać w komentarzach.




