Marianna Schreiber stanęła na ściance z nowym partnerem, trzymając go za rękę. Wcześniej przysięgała, że czegoś takiego nie zrobi.

Celebrytka miała żelazną zasadę: nowy związek zostaje poza kamerami. Żadnych zdjęć, żadnych wspólnych pokazów, żadnego eksponowania ukochanego w sieci. Zasada przetrwała - według nieoficjalnych informacji - kilka tygodni.

Szymon na ściance, Marianna z uśmiechem

Na branżowym wydarzeniu Schreiber pojawiła się u boku znacznie młodszego Szymona - aspirującego twórcy internetowego z około 28 tysiącami obserwujących na Instagramie. Para chętnie pozowała fotoreporterom, a czułe gesty między nimi nie umknęły ani jednemu obiektywowi.

Internatuci błyskawicznie przypomnieli jej własne słowa. "Dlaczego zdecydowałaś się pokazać swojego partnera? Mówiłaś, że nigdy nie pokażesz" - napisała jedna z obserwujących podczas sesji Q&A na Instagramie.

Schreiber nie uciekła od pytania. Odpowiedziała wprost:

"Mówiłam, że sama go w mediach nigdy nie pokażę i słowa dotrzymałam. Na moich social mediach nigdzie go nie znajdziesz. A na media i fotoreporterów nic nie poradzę... Nie będę przecież się z nim spotykała tylko w piwnicy, by ktoś nie zrobił zdjęcia. Chcę też normalnie żyć, tak jak i Wy..."

Technicznie bez zarzutu, ale jednak

Trzeba przyznać - logika jest szczelna. Marianna rzeczywiście nie wrzuciła żadnego wspólnego zdjęcia na własne konto. Zdjęcia zrobili fotoreporterzy na ściance, czyli w miejscu, gdzie gwiazdy z definicji są fotografowane.

Tyle że na ściankę nikt siłą nie ciągnie. I rękę partnera trzyma się z własnej woli.

Po burzliwej relacji z Piotrem Korczarowskim - pełnej rozstań i powrotów - Schreiber zapowiadała, że miłosne sprawy zachowa dla siebie. Szymon jest najwyraźniej innym rozdziałem. Młodszym o kilka lat, z mniejszym zasięgiem, ale już z twarzą dobrze rozpoznawalną w polskim internecie.

Czy fani kupują to tłumaczenie - czy widzą w nim wygodną furtkę, którą Marianna zostawiła sobie od początku? Piszcie w komentarzach.