Andrzej Seweryn wyjechał do Francji, gdy Maria była jeszcze dzieckiem. Tata w słuchawce telefonu, na który czekało się godzinami - to było całe jej ojcostwo przez wiele lat.
Maria Seweryn ma na koncie role, nagrody i własne spektakle. A mimo to dla sporej części Polaków nadal jest po prostu "córką Jandy i Seweryna". W rozmowie z Marcinem Szczygłem w cyklu "Rozmowy (nie)wygodne" TVP Info aktorka opowiedziała o tym, co za tym nazwiskiem naprawdę stało.
Tata we Francji, córka w Polsce
Maria Seweryn nie owijała w bawełnę. Andrzej Seweryn wyjechał za granicę, gdy była jeszcze mała, i tam już został. W tamtych czasach utrzymanie kontaktu przez telefon graniczyło z cudem - na połączenie czekało się długimi godzinami, a kiedy telefon w końcu dzwonił, córka była zaskoczona bardziej niż ucieszona.
"Mój ojciec bardzo wcześnie wyjechał do Francji i tam już został. Moje wyjazdy do niego przez pierwsze lata były niemożliwe, więc był nieobecny w moim życiu. Na połączenie długo się czekało, a kiedy telefon wreszcie dzwonił, było to nagłe i zaskakujące. To był zupełnie inny świat" - powiedziała w wywiadzie.
Teatr też jej tych lat nie ułatwił. Rodziców zabierał regularnie, więc mała Maria miała do sceny stosunek jednoznaczny: nie lubiła go. "Nie lubiłam teatru, bo mi ich zabierał. Ten zawód wzbudzał we mnie dużą niechęć" - przyznała bez ogródek.
Ojczym, który zastąpił ojca
Miejsce, które powinien zajmować Andrzej Seweryn, wypełnił Edward Kłosiński - operator filmowy i wieloletni mąż Krystyny Jandy. Maria Seweryn mówi o nim z czułością, której nie da się udawać.
"To był wspaniały mężczyzna. Wiedziałam, że mogę powiedzieć mu wszystko i zadać każde pytanie. Miał ogromną wiedzę i wydawało mi się, że na wszystko zna odpowiedź" - wspominała. I dodała coś, co mówi więcej niż jakikolwiek komentarz: do dziś pociągają ją mężczyźni, którzy dużo wiedzą. Kłosiński ustawił jej poprzeczkę wysoko.
Dziś, z perspektywy czasu, Seweryn mówi o rodzicach bez żalu - a przynajmniej stara się tak to pokazać. "Na tym etapie życia jestem niezwykle wdzięczna za to, co dostałam od rodziców. Przekazali mi ogrom wiedzy, stosunek do pracy i miłość do teatru" - przyznała w tym samym wywiadzie. Tę samą miłość do teatru, której jako dziecko nie znosiła.
Słynne nazwisko otworzyło jej wiele drzwi - ale widzowie, którzy spotykają ją po raz pierwszy, reagują zwykle tak samo. "Ludzie mają świadomość, że istnieje córka Jandy i Seweryna. Kiedy zdarza im się mnie zobaczyć, mówią: 'Ojej, jaka pani już stara!'" - śmieje się Seweryn. Czterdzieści kilka lat życia w cieniu dwóch legend - i taki komentarz na powitanie. Trudno nie przyznać, że to ironiczne.
Czy myślicie, że relacja z ojcem Marii Seweryn mogła potoczyć się inaczej? Dajcie znać w komentarzach.




