Gdy Maria Prokop zainstalowała aplikację randkową, nie spodziewała się, że pozna tam swojego partnera. Dziś, jako szczęśliwa kobieta i prowadząca nowego formatu Polsatu, mówi otwarcie - jej szczęście trwało zaledwie pięć sekund.

Aplikacja randkowa zamiast cyrkusu

Maria Prokop nie kryje, że po rozstaniu z Marcinem Prokopem znowu zaiskrzyła w jej życiu miłość. Tym bardziej interesująco, że poznała nowego partnera poprzez aplikację randkową - coś, o czym mówi z humorem i refleksją. W rozmowie z Pomponiakiem otwiera się na temat swoich doświadczeń.

"Z mojego doświadczenia osobistego - miałam ogromne szczęście z randkowaniem, bo ja na aplikacji randkowej znalazłam mojego obecnego partnera i trwało to pięć sekund" - zdradza prowadząca. To jednak nie oznacza, że wierzy w uniwersalność tego modelu. Wręcz przeciwnie.

Dlaczego aplikacje randkowe rujnują uczucia?

Prokop obserwuje wśród swoich koleżanek zmęczenie nieskończonymi scrollami i wyborem, który paraliżuje decyzję. Jej zdaniem nieskończona ilość profili sprawia, że ludzie poszukujący poważnych relacji czują się frustracyjnie. "Zarówno kobiety, jak i mężczyźni, którzy chcą stworzyć stałą relację są zmęczeni" - dodaje ze smutkiem.

Dlatego właśnie jej nowy projekt dla Polsatu, "Wielka Miłość w Małym Mieście", bierze zupełnie inny kierunek. Program, który zadebiutuje wiosną 2027, łączy osoby gotowe na głęboką rozmowę - twarzą w twarz, bez algorytmu i bez możliwości ucieczki w scroll.

Powrót do tradycji, czyli do serca

Prokop cieszy się, że format "przeważa analogowy aspekt". Tu nie ma nieskończonego wyboru. Tu trzeba rzeczywiście rozmawiać, poznawać się, dać sobie szansę. To dokładnie to, co kochaniej się zdarzyło jej samej - ale tym razem w programie telewizyjnym będą to robić kandydaci w poszukiwaniu miłości na całe życie.

Co na to fani? Czy przyznacie Marii rację - czasami tradycja i bezpośrednia rozmowa działają lepiej niż algorytm?