Maria Prokop siedziała z tyłu Ubera, wpatrzona w tył głowy kierowcy, i czuła, jak narasta w niej złość. Miła prośba nie zadziałała - młody mężczyzna nie zamierzał się przesunąć nawet centymetr. Wtedy 47-latka postanowiła o tym wszystkim opowiedzieć swoim 100 tysiącom obserwatorów.
Menopauzalny szał w taksówce
Influencerka i joginką, która od lat głosi filozofię spokoju i samoakceptacji, właśnie pokazała, że nawet lata medytacji nie są w stanie powstrzymać eksplozji złości. Maria Prokop zamówiła przejazd przez Ubera, licząc na spokojną podróż na lotnisko. Zamiast tego trafiła na kierowcę, który - według jej relacji - myślał przede wszystkim o własnym komforcie.
"Tak jechaliśmy na lotnisko, bo ten młody człowiek (idiota i ch*m) nie chciał się przesunąć do przodu nawet pół centymetra" - napisała rozsierdzona Prokop na InstaStories, załączając zdjęcie kierowcy. Dodała ankietę z pytaniem: "Co byś zrobiła w tej sytuacji?" oraz szczerą opinię: "Wpadłam w wściekłość. Nic nie triggeruje mój 'menopauzal rage' jak takie człowieki".
Od awantury do biznesu - w dwie godziny
Co ciekawe, Prokop szybko zamieniła frustrację w zawartość marketingową. Ledwie dwie godziny po publicznym linczu na kierowcy, już siedziała w samolocie, pozując do zdjęcia z materiałowym wałkiem - produktem z jej własnej linii poduszek podróżnych. "Opresja" uratowała ją jej wymyślna poduszka, którą - zgodnie z jej zapowiedzią - "zapewni człowieczeństwo podczas lotu".
Taka szybka konwersja złości w kontent reklamowy pokazuje, że influencerka wie, jak wykorzystać każdy moment - nawet ten, kiedy tracą nad sobą panowanie.
Kto to Maria Prokop?
Jeszcze nie tak dawno Maria była znana przede wszystkim jako żona Marcina Prokopa, dziennikarza i gwiazdora TVN. Przez lata pozostawała w cieniu swojego męża, pracując na wysokich stanowiskach w korporacjach. Po wygranej walce z nerwicą lękową i zmianie priorytetów, postawiła wszystko na jogę i ciałopozytywność.
Dzisiaj prowadzi własny kanał na Instagramie z ponad 100 tysiącami obserwatorów, gdzie dzieli się poradami dotyczącymi zdrowia psychicznego i akceptacji ciała. Wiosną 2026 roku pojawi się również jako prowadząca nowego randkowego show Polsatu - szansy, którą - jak sama podkreśla - wygrała w casting, a nie otrzymała dzięki nazwiskowi.
Ale okazuje się, że nawet najcierpliwsza joginką ma swoje limity. I limitem Marii był kierowca Ubera, który zbyt dużo o sobie myślał.
Co na to fani? Rozumieją wybuch złości influencerki czy uważają, że powinna zachować spokój?
