Marcin Miller zaśpiewał 'Jolkę, Jolkę pamiętasz' jako Felicjan Andrzejczak - i tak urzekł publiczność, że wylądował na szczycie rankingu piątego odcinka 'Twoja Twarz Brzmi Znajomo'. Ale to, co powiedziała Małgorzata Walewska, pokazuje, że chodziło tu o coś więcej niż tylko głos.
Energiczny Miller w roli milczącego barda
Marcin Miller znany jest z niesamowitej energii scenicznej - zwykle robi furorę dynamiką i ruchem. Tym razem dostał zadanie, które go całkowicie sparalizowało. Felicjan Andrzejczak z Budki Suflera to antypoda scenicznego szaleństwa Millera. Minimalizm, milczenie, refleksja. Jak sobie poradził?
Zastępując się w roli barda lat osiemdziesiątych, Miller zaśpiewał kultowy przebój 'Jolka, Jolka pamiętasz'. Wydawało się niemożliwe - energiczny tancerz i performer w roli faceta, który ledwo rusza się na scenie. Tymczasem wyszło.
Walewska mówiła o głębi, nie o podobieństwie
Małgorzata Walewska, jurorka programu, wydała opinię, którą można czytać jak manifest. "Ja mam w zasadzie tylko jedną uwagę krytyczną do tego utworu. Mianowicie uważam, że się za szybko skończył" - zaczęła melancholijnie. Ale dalej już nie szło o samą piosenkę.
"Chciałabym zwrócić państwa uwagę, a zwłaszcza młodszych słuchaczy na to, w jaki sposób ta piosenka opowiada historię. Jest tyle rzeczy zawartych w tym tekście i to są też rzeczy, które dotyczą życia naszego pokolenia. To, że ten samochód ledwo jechał, że nie było co do niego nalać. Miłość to było takie jedyne światełko i jedyna radość" - mówiła Walewska, przywołując tekst, który dla każdego, kto słuchał Budki Suflera w latach osiemdziesiątych, to nie tylko piosenka, ale dokument czasów.
Jurorkę wzruszyła przede wszystkim lekcja dla młodszego pokolenia. "Bardzo bym chciała zwrócić uwagę młodzieży na takie głębokie teksty. Wracajcie do tych starych piosenek, bo one niosą ze sobą dużo prawdy" - zaapelowała.
Pierwsze miejsce dla Millera
Wystąpienie Marcina Millera zajęło pierwsze miejsce w piątym odcinku programu. To nie był triumf samego podobieństwa do Andrzejczaka - to była wygrana interpretacji, wrażliwości i zmiany, którą Miller musiał wykonać w sobie, by stanąć na scenie bez swojego naturalnego oręża, czyli energii.
Program "Twoja Twarz Brzmi Znajomo" tym razem udowodnił, że prawdziwe wykonanie to nie tylko głos czy wygląd. To opowiadanie historii. A Marcin Miller opowiedział ją dobrze.




