Marcin Miller miał dość. Lider Boys w rozmowie odpalił się na hejterów, którzy atakują go osobiście - nie za muzykę, ale za wychowanie i pochodzenie. Wokalista stanowczo zaznaczył: to się skończyło.

Miller nie będzie milczeć

Marcin Miller wie, że przy 30+ latach w show-biznesie disco polo trzeba mieć grubą skórę. Ale jest granica - a ona zaczęła się rozpuszczać. Wokalista regularnie pada ofiarą komentarzy, które dotyczą nie jego piosenki czy sceny, lecz jego osoby, charakteru, nawet pochodzenia. W najnowszej rozmowie postanowił jasno powiedzieć: stop.

"Jeżeli sobie we mnie upatrzyli tego wroga numer jeden, młodego artysty, no to już jest wasza sprawa" - powiedział Miller, odnosząc się do spekulacji, że rzekomo buduje swoją pozycję na konfliktach z innymi artystami. Wokalista daje do zrozumienia, że nie zamierza grać w gry medialne opartej na wzajemnym "kopaniu" się z młodszymi muzykantami.

Chętnie odpowie - ale o innym

Miller nie unika trudnych tematów dotyczących branży. Wręcz przeciwnie - przyznał, że chętnie zabrałby głos w kwestiach disco polo, zarobków czy stosunków między artystami.

"Ja bym bardzo chętnie odpowiedział, czy ktoś tam nie wiem, czy się kłócę ze Skolimem, czy ktoś tam zarabia więcej kasy - ja wtedy mógłbym chętnie poodpowiadać" - wyznał. Problem w tym, że zamiast merytorycznych pytań, pada pod jego adresem coś zupełnie innego.

'Wychowali mnie rodzice'

Najmocniej zabrzmiała odpowiedź Millera na oskarżenia o brak kultury i wychowania. Wokalista stanowczo odrzucił określenie "prostaka" i zarazem wyraźnie rozróżnił pochodzenie od braku manier.

"Nigdy w życiu nikogo nie obraziłem, pierwszy, i nie będę tego robił, bo tak mnie rodzice wychowali... chociaż jestem ze wsi" - podkreślił. Jeszcze bardziej dobitnie podsumował swoją pozycję słowami, które zapamiętają fani: "Prostakiem nie jestem, a wieśniakiem tak, ponieważ pochodzę ze wsi i z tego się cieszę".

Miller nie zamierza się od swojej małomiasteczkowej lub wiejskiej korzeni odcinać. Przeciwnie - broni ich z godnością. Jednocześnie wyraźnie zaznacza, że pochodzenie to nie jest równoznaczne z brakiem kultury osobistej.

Krytyka muzyki to jedno

Lider Boys rozumie, że nie wszyscy muszą kochać disco polo, jego repertuaru czy scenicznego wizerunku. To normalne, że przy tak długiej karierze zbiera się porcję krytyki. Ale personalne ataki, określenia dotyczące inteligencji czy wychowania - to już coś innego.

Wokalista daje jasny sygnał: muzyczną debatę zaakceptuję, personalne hejty - nie. I będę na każdą taką zaczepkę odpowiadał prosto w oczy.

Co na to fani? Czy Miller ma rację, stawiając jasną granicę między krytyką artystyczną a atakami personalnymi?

Zobacz na Instagramie
Marcin Miller fot. Instagram @kozaczek.poland
Marcin Miller (© Instagram @kozaczek)
Marcin Miller, fot. AKPA
Marcin Miller, (© AKPA)
Marcin Miller, fot. KAPiF
Marcin Miller, (© KAPiF)
Marcin Miller, fot. AKPA
© AKPA
Marcin Miller, SK, fot. Niemiec/AKPA.
Marcin Miller, SK, (© Niemiec)