Mandaryna ma za sobą dekady jako tancerka, choreografka i prowadząca szkołę tańca. Wkroczyła na parkiet 'Tańca z Gwiazdami' z wielkim bagażem doświadczenia - i natychmiast została sprowadzona na ziemię. 'Zaskakująco trudne' - przyznała w rozmowie z Małgorzatą Rozenek-Majdan.
Pewność siebie vs. rzeczywistość parkietu
Mandaryna uczestniczy w aktualnej edycji 'Tańca z Gwiazdami' u boku partnera Krystiana Rzymkiewicza. Jej CV byłoby godnym zazdroszczenia - przez lata pracowała jako tancerka i choreografka, prowadziła własną szkołę tańca. Teoretycznie miała być naturalnym kandydatem do finału. Teoretycznie.
"Niewątpliwie ten balon jest mocno nadmuchany i ja też go trochę czuję" - wyznała wokalistka w programie "Z bliska" prowadzonym przez Rozenek-Majdan. To była dopiero zapowiedź szczerości, jaka czeka dalej.
Treningi zweryfikowały wszystko
Realność okazała się zupełnie inna niż wyobrażenia. "Trochę tak, natomiast ja też dla siebie chcę fajnie wypaść. No po prostu jakoś też mi bardzo zależy. Natomiast no nie jestem w tym doskonała, jest to dla mnie trudne wyzwanie. Powiedziałabym nawet, że zaskakująco trudne, że wydawało mi się, że jestem lepsza" - przyznała Mandaryna, nie kryjąc zaskoczenia.
To nie jest zwykła przesada dla kamery. Kilka tygodni intensywnych treningów w sali tanecznej zmieniło jej perspektywę. Życie musiało się całkowicie podporządkować harmonogramowi 'TzG' - każdy dzień to mnóstwo godzin na parkiecie, reszta aktywności wpisuje się w szczeliny kalendarza.
"Życie zdecydowanie musi się podporządkować, bo naprawdę spędzamy mnóstwo godzin na sali tanecznej i wszystko inne musi się gdzieś wpisać w kalendarz. Natomiast dla mnie jest to fascynujące, że mam szansę przeżyć jeszcze jakąś kolejną przygodę" - wyjaśniła, pokazując jednocześnie, że mimo trudności, doświadczenie ją pociąga.
Przyjęła propozycję prawie przez przypadek
Mandaryna długo się wahała przed decyzją o udziale. Dopiero znajomi, którzy sami już byli na parkiecie 'TzG', przekonali ją do udziału. Wśród nich byli Paulina Gałązka i Jacek Jelonek.
"Jacek Jelonek, który też jest moim przyjacielem, którego miałam okazję poznać w Azji, też był właśnie w 'Tańcu z Gwiazdami' i mówił: 'No nie no, Mandaryna, kiedy jak nie teraz, teraz!'. Więc tak sobie pomyślałam: 'A kurczę, spróbuję. Najwyżej szybko wypadnę'" - wspominała z humorem.
W całym zamieszaniu ma jednak wsparcie Michała Wiśniewskiego, z którym po ponad dwóch dekadach ponownie buduje związek. "Kibicuje mi z całych sił, nie tylko mówi o tym, ale naprawdę jest zaangażowany i jest ciekawy. Myślę, że się nawet może bardziej boi ode mnie. Po prostu tak bardzo chce, żebym ja była z tego zadowolona, że myślę, że jest nawet odrobinę zestresowany" - zdradziła Mandaryna.
Co dalej?
Mandaryna pokazuje jedną z największych lekcji 'Tańca z Gwiazdami' - że doświadczenie w jednej dziedzinie wcale nie gwarantuje sukcesu w innej, nawet pokrewnej. Parkiet to zupełnie inna gra. Czy kolejne odcinki przyniosą jej więcej pewności siebie, czy kolejne zaskoczenia? Fani czekają na odpowiedź.




