Mandaryna długo czekała na przełom w TzG. Po rozczarowujących 22 punktach w drugim odcinku przyszła korekcja - duet z Krystianem Rzymkiewiczem dostał 39 punktów i to był ich best w całej edycji. Ale zanim do tego doszło, oboje przyznali sobie do czegoś ważnego: do tej pory nie dali z siebie wszystkiego.

Mandaryna nie miała łatwo na parkiecie

Piosenkarka zaczynała swoją karierę jako tancerka, więc wszyscy czekali, że TzG będzie dla niej pstrykiem. Rzeczywistość okazała się brutalna. W drugim odcinku jurorzy przyznali jej zaledwie 22 punkty, a Mandaryna sama nie ukrywała rozczarowania. "Myślałam, że to będzie trochę łatwiejsze, a taniec towarzyski jest bardzo daleko od tego, gdzie ja na co dzień się znajduję" - wyznała dziennikarzowi w rozmowie przed trzecim odcinkiem.

Trema okazała się głównym wrogiem. "To są ogromne emocje. To jest najgorszy punkt tego programu. Jak stoisz tutaj i jak pada na ciebie to oślepiające światło. Jest to emocjonujący moment" - tłumaczyła piosenkarka. Wydawało się, że psychika jej się nie poddaje, ale fizycznie coś blokuje ruchy.

Taniec towarzyski? Nie było idealnie

Krystian Rzymkiewicz podszedł do tematu z prawością. Zamiast celebrować wynik, przyznał szczerze: "Zawsze może być lepiej. Uważam, że w tym tańcu mogło być zdecydowanie lepiej. I nie tylko w przypadku Marty, ale i w moim też. Więc na pewno można więcej". To była honesta wypowiedź - duet nie wcisnął gazu na pełnych obrotach.

Ale w studiu panuje atmosfera, która Mandarynę i Krystiana wspiera. "Wszyscy się traktujemy na równi, jakby nie mamy czegoś takiego, że ktoś jest wyżej, ktoś jest niżej" - mówił tancerz. Nawet sama Mandaryna poczuła, że każdy zawodnik robi swoje: "Myślę, że to jest 'Mandaryna show', 'Iza Kuna show', 'Helena Englert show'. Każdy robi tutaj swój performance".

Trzeci odcinek przyniósł rewanż

W trzecim odcinku duet spełnił obietnice. Otrzymali 39 punktów - ich najlepszy wynik od początku udziału w programie. Mandaryna wreszcie znalazła równowagę między tremą a precyzją. Może to była ta lekcja, którą potrzebowała - przyznać sobie do niedoskonałości, a potem wstać i pokazać coś lepszego.

Co na to fani? Czy uważają, że to dopiero początek wzlotu Mandaryny w TzG, czy liczą na jeszcze lepsze występy?