Mieszkała w USA ćwierć wieku. Wróciła przez jeden telefon. Mama Qczaja po raz pierwszy mówi wprost, co naprawdę stało się z jej synem.
Bernadeta Kuczaj spędziła w Stanach Zjednoczonych 25 lat. Nie wróciła do Polski z tęsknoty za ojczyzną - wróciła, bo jej syn miał poważne kłopoty i potrzebował rodziny.
Daniel "Qczaj" Kuczaj to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich trenerów personalnych. Jego podhalańska gwara, dystans do siebie i hasło "Ukochoj się" zdobyły mu miliony fanów w sieci. Prowadzi platformę treningową QCZAJfitness i serwis QCZAJdiety. Widzowie znają go też z "Pytania na śniadanie" oraz z "Tańca z Gwiazdami", gdzie tworzył parę z Pauliną Biernat.
Co tak naprawdę przydarzyło się Qczajowi?
We wrześniu 2025 roku Qczaj opublikował serię InstaStories, w których przyznał, że od połowy sierpnia zmaga się z poważnym kryzysem. Stracił dostęp do skrzynek pocztowych i środków finansowych. Sytuacja miała związek z jego ówczesnym menadżerem, z którym - jak ogłosił publicznie - definitywnie zerwał współpracę.
"Niniejszym informuję, że padłem ofiarą kradzieży i nie posiadam pełnego dostępu do swoich kont ani skrzynek mailowych. Z dniem dzisiejszym kończę współpracę z moim dotychczasowym menedżerem" - pisał Qczaj w oświadczeniu na Instagramie.
Apelował do partnerów biznesowych o wstrzymanie wszelkich płatności do odwołania. Podkreślał, że sytuacja zmusiła go do drastycznych kroków i prosił fanów o cierpliwość.
Mama przyleciała z USA. Musieli sprzedać mieszkanie
Teraz po raz pierwszy całą prawdę o tamtym czasie ujawniła jego mama. Bernadeta Kuczaj wystąpiła w podcaście Kozaczka, gdzie rozmawiała z Wiktorem Słojkowskim.
"Sytuacja, która mnie zmusiła wrócić do Polski - no to jeżeli wracasz po 25 latach, bo coś się złego dzieje z twoim dzieckiem, po prostu ufasz ludziom, którym nie powinieneś ufać" - powiedziała Bernadeta Kuczaj w rozmowie z Kozaczkiem.
Przyznała, że rodzina przeżyła ten czas razem - i że skala całej sprawy była trudna do przyjęcia nawet dla niej samej.
"Ja myślałam w pewnym momencie jeszcze jak byłam w Stanach, że myśmy zwariowali, po prostu, że mamy jakieś tam schizofrenię, że to się nie wydarzyło. A się wydarzyło" - wyznała mama trenera.
Dodała, że żeby wyjść z kryzysu, rodzina musiała podjąć bolesne decyzje finansowe. "Myśmy musieli sprzedać mieszkanie warte kupę kasy, żeby dziś być" - powiedziała wprost.
Na pytanie, czy po wszystkim przestali ufać ludziom, Bernadeta Kuczaj odpowiedziała bez wahania: "Nie, to nie do końca tak, bo my musieliśmy komuś zaufać, żeby z tego bagna wyjść."
Qczaj do tej pory nie opisał szczegółowo całej historii. Teraz głos zabrała jego mama - i zrobiła to bez owijania w bawełnę. Czy syn w końcu powie więcej? Piszcie w komentarzach.










