Małgorzata Walczak, były związek Filipa Chajzera i matka jego dziewięcioletniego syna, przerwała milczenie w sprawie kontrowersyjnego ślubu prezentera. Nie chciała udzielać komentarza - aż do momentu, gdy zapytano ją wprost o nieobecność pociechy.
Ślub Filipa Chajzera z Bianką wzbudził niemałe poruszenie. Na ceremonię nie pojawiła się teściowa dziennikarza, a co najważniejsze - zabrakło również jego dziewięcioletniego syna z byłą partnerką. Pan młody zapewnił, że wszystko zostało wcześniej ustalone, twierdząc, że "wszyscy są tutaj w porządku ze sobą".
Teraz głos zabrała Małgorzata Walczak. Była partnerka Chajzera wolałaby milczeć, ale postanowiła wyjaśnić sytuację.
"To on organizował ślub"
Walczak nie ukrywała, że niedoskonałości w komunikacji to nie jej wina. "Nie chcę udzielać komentarza, bo nie widzę takiego powodu. To nie służy ani mnie, ani mojemu dziecku. Nie jesteśmy razem, ale mamy syna" - powiedziała w rozmowie z "Faktem". A potem padły słowa, które brzmiały jak cicha krytyka: "Myślę, że o tym powinien mówić Filip. To on organizował ślub".
Sugestia jest jasna - to prezenter powinien wyjaśnić, dlaczego jego syn nie był obecny na takiej ważnej chwili. Walczak wolała nie wchodzić w szczegóły, ale pytanie wisi w powietrzu.
Dziadek przychodzi z pomocą
Przy okazji ujawniła coś ciepłego - dziewięciolatek ma bliską relację ze swoim dziadkiem, czyli ojcem Filipa. "Dziadek Zygmunt jest z nami w stałym kontakcie i bardzo często wnuka odwiedza. Zdarza się, że kiedy muszę poprowadzić wieczorny program, to dziadek bierze go na treningi" - wyjaśniła Walczak.
Wspomniała też o wyzwaniach logistycznych. "Z racji tego, że tata Aleksa nie mieszka w Warszawie, są też dni, że to jest skomplikowane logistycznie, ale dziadek się naprawdę angażuje i jestem mu bardzo wdzięczna za pomoc" - podsumowała.
Słowa byłej partnerki brzmią jak ostrożne rozliczenie - nie atakuje, ale sugeruje, że to Chajzer powinien zadbać o komunikację z synem w kwestii ślubnych uroczystości. Pytanie, czy prezenter postanowi się odnieść do tej uwagi.




