Małgorzata Tomaszewska nie przebiera w słowach - polska szkoła ma ogromną lukę. Nie chodzi tu o matematykę czy język polski, ale o emocje, które uczniowie uczą się tłumić zamiast je rozpoznawać.

Prezenterka w rozmowie z redakcją Plotka poruszyła temat, który wciąż pozostaje taboo w polskiej edukacji. Kiedy pytana była o to, jakie zmiany należałoby wprowadzić w systemie szkolnym, Tomaszewska nie wahała się - wskazała konkretny problem.

"Absolutnie uważam, że powinno się wprowadzić przedmiot, takie rozszerzenie psychologii, na którym uczylibyśmy się o emocjach" - powiedziała w rozmowie z Plotkiem.

"My w ogóle nie mówimy o emocjach"

Tomaszewska zwróciła uwagę na mechanizm, który działa w polskich domach i szkołach od pokoleń. Dzieci słyszą, że nie powinny płakać, nie powinny okazywać wstydu, nie powinny pokazywać swoich uczuć. To podejście, zdaniem prezenterki, prowadzi do tłumienia naturalnych reakcji.

"My w ogóle nie mówimy o emocjach. Świetnie o tym mówi Misiek Koterski - uczą nas wielu rzeczy, ale nie uczą nas tego, jakie są uczucia, że nie ma uczuć złych. Że tak naprawdę nie można powiedzieć do nikogo: 'a nie wstydź się, nie płacz', bo to jest emocja, nasza reakcja na emocje, które się pojawiają. Nie można tego tłumić" - tłumaczyła w rozmowie z Plotkiem.

Stara mentalność wciąż żyje w szkołach

Tomaszewska zauważyła, że jeszcze kilkanaście lat temu okazywanie uczuć bywało uznawane za słabość. Dziś podejście stopniowo się zmienia w społeczeństwie, ale polska szkoła wciąż nie nadąża za tymi przemianami.

"Była taka tendencja jeszcze kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu, że dobrze byłoby stłumić emocje, żeby ich nie pokazywać światu, żeby właśnie nie płakać, nie pokazać, że się człowiek wstydzi. A to wszystko jest zupełnie normalne, więc uważam, że dobrze byłoby wprowadzić to do szkół" - podsumowała prezenterka.

Słowa Tomaszewskiej mogą zabrzmieć radykalnie dla części rodziców, ale wpisują się w coraz szerszą dyskusję na temat zdrowia psychicznego młodych Polaków. W szkołach brakuje zajęć, na których uczniowie mogliby nauczyć się, że uczucia - zarówno pozytywne, jak i negatywne - są naturalną częścią bycia człowiekiem.

Co na to eksperci od edukacji? Czy polska szkoła wreszcie zmieni swoje podejście do emocjonalnego rozwoju dzieci?