Alicja Majewska i Włodzimierz Korcz to jeden z najpopularniejszych duetów polskiej sceny. Od pięćdziesięciu lat występują razem, ale od równie długo krążą plotki - plotki, które piosenkarka wreszcie zdecydowała się zdusić na śmierć.

Plotki, które trwały pół wieku

Majewska dostała pytanie wprost: czy to prawda, że Korcz to jej mąż? Odpowiedź była bezlitosna dla wszystkich plotkujących. "Do plotek się nie odnoszę, bo to bzdura, nie jesteśmy małżeństwem, ale [jest to mój] przyjaciel. No jasne, że przyjaciel, my się znamy ponad pięćdziesiąt lat" - powiedziała w rozmowie z Jastrząb Post. Rzeczywistość jest jednak inna - Majewska od lat jest żoną dziennikarza Janusza Budzyńskiego, a Korcz związany z aktorką Elżbietą Starostecką.

Plotki o rzekomym małżeństwie były absurdalne, ale uparcie krążyły po mediach. Pojawiały się co kilka lat, zawsze z nową „wersją" - czasem mówiono o ukrywanym ślubie, czasem o tajemniczej więzi. Majewska nigdy się tym nie przejmowała, ale teraz postanowiła jasno wyartykułować: przyjaciel to przyjaciel, nic więcej.

Korcz toleruje jej "przekorę"

W tym samym wywiadzie piosenkarka zdradziła więcej o ich współpracy. "Pracujemy razem, jakoś ta praca wychodzi jednemu i drugiemu na dobre" - przyznała, ale dodała, że oczywiście zdarzają się między nimi różnice. Podobno Korcz narzeka na jej "poczucie niedosytu" i "przekorę".

"Po tych pięćdziesięciu latach raz się lubimy mniej, raz bardziej, ale pracujemy dalej" - opowiadała w rozmowie z reporterką. To szczera deklaracja: przyjaźń artystyczna nie to samo co gładki związek. Są momenty, gdy się lubią bardziej, są momenty gorsze. Ale muzyka je trzyma.

Majewska przyznała też, że to ona się "uczepiła" Korcza pięćdziesiąt lat temu. Dzisiaj trudno wyobrazić sobie polski szlagier bez tego duetu - Korcz to geniusz kompozycji, Majewska to gwiazda, która potrafi te kompozycje ożywić. Razem tworzą coś, co żaden z nich nie stworzyłby sam.

Czy to koniec spekulacji?

Oto pytanie, które pozostaje. Majewska mówiła jasno, ale plotki mają swoją żywotność. Jedno jednak pewne - piosenkarka nie będzie już się tłumaczyć. "Przyjaciel" - to słowo padło, i tyle. Reszta to już tylko Echo dla tych, którzy wolą wierzyć w sensacyjne historie niż w nudną rzeczywistość.

Co sądzą fani? Na mediach społecznościowych pojawią się zapewne komentarze od zwolenników teorii spiskowych, ale Majewska dała im do myślenia. Pięćdziesiąt lat przyjaźni zawodowej to coś, czego nie da się kupić za pieniądze ani zagrać na scenie. To po prostu... współpraca, która działa.