Magdalena Narożna stanęła na ślubnym kobiercu. Po latach bólu i zawodu, które przyniósł jej pierwszy mąż Dawid Narożny, wokalistka znalazła człowieka, przy którym nie musiała już grać - Krzysztofa Romaniuka. Teraz sama wyjaśnia, co naprawdę się zmieniło.

Druga szansa na szczęście

Magdalena Narożna miała szczęście i pecha zarazem. Szczęście - bo założyła jeden z najpopularniejszych zespołów discopolowych w Polsce, pecha - bo zrobiła to z mężem. Dawid Narożny, z którym tworzyła Pięknych i Młodych, okazał się partnerem nieudanym zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Rozwód nie byłby tragedią, gdyby nie afery, które go towarzyszyły - obietnice o kontynuacji muzyki, które nigdy się nie sprawdziły, i słowa, które zostały zapisane tylko papierem.

"Kolejny raz zawiodłam się tak na ludziach, że ja już nie mam ochoty w ogóle na nowe znajomości" - wyznawała wtedy Narożna w rozmowie z mediami. Brzmiało to jak koniec jej historii. Ale się nie skończyło.

"Dla mnie to była ceremonia intymna"

Na horyzoncie pojawił się Krzysztof Romaniuk. Nie wiadomo dokładnie, kiedy, ale wokalistka przyznała niedawno, że z mężczyzną żyła już "tyle lat" zanim zdecydowała się na ślub. Ceremonię zaplanowała bez medialnego szumu - wbrew temu, co mogłoby się wydawać biorąc pod uwagę jej pozycję w show-biznesie.

"Dla mnie to była przede wszystkim ceremonia intymna - dla moich najbliższych, dla nas. Ja nie chciałam jakiegoś spędu fotografów, bo chciałam, żebyśmy my i nasi goście czuli się komfortowo" - wyjaśniała w rozmowie z Polsatem. Gdy ceremonię już zamknęli za sobą, podzielili się wieścią ze światem - oficjalnie byli małżeństwem.

"Mentalnie i tak żyliśmy jak małżeństwo"

Narożna postanowiła też przyjąć nazwisko Romaniuka - decyzja, którą tłumaczyła w prosty sposób. "My z Krzysiem tworzymy od dawna bardzo szczęśliwy, zgodny, fajny związek. Uważam, że naprawdę jesteśmy ze sobą już tyle lat, mieszkamy razem, tworzymy naprawdę super duet, super rodzinę z naszymi córkami" - opowiadała jurorka programu "Disco Star" w tym samym wywiadzie dla Polsatu.

I tu pada kluczowe zdanie, które mówi wszystko: "Dla mnie nic się nie zmieniło, oprócz tego, że mam na palcu piękną obrączkę i mam nazwisko Krzysia również, a tak naprawdę mentalnie my i tak żyliśmy jak małżeństwo". Innymi słowy - papier tylko to potwierdzał, co już było.

Co dalej?

Para wybrała się w romantyczną podróż zaraz po weselu i nie szczędzi szczęścia w mediach społecznościowych. Dla Narożnej to punkt zwrotny - kobieta, która przed laty mówiła o braku chęci na nowe znajomości, teraz żyje pełnią emocji. A Piękni i Młodzi? Na razie artystka skupia się na życiu prywatnym. Może to oznaka, że tym razem wszystko będzie inaczej.